Dominic Solanke nie zamierza odchodzić z Tottenhamu, choć jego rola w ataku Roberto De Zerbiego stała się mniej pewna. Napastnik chce walczyć o miejsce w składzie, podczas gdy klub planuje sprowadzić w styczniu kolejnego zawodnika na tę pozycję.
29-letni Solanke wciąż jest jedynym nominalnym środkowym napastnikiem w pierwszej drużynie Tottenhamu. Przed przerwą na kadrę jego wyrównujący gol w końcówce dał zespołowi punkt w starciu z Manchesterem United na Old Trafford. Spurs grali w dziesiątkę od 78. minuty, po tym jak Rodrigo Bentancur uderzył Luke’a Shawa głową. Trafienie przypomniało, co Solanke potrafi dać drużynie, kiedy dostaje szansę, ale plany styczniowego transferu napastnika stawiają znak zapytania przy jego długofalowej roli.
Solanke chce przekonać De Zerbiego
Angielski reprezentant koncentruje się na pozostaniu w klubie, poprawie dyspozycji fizycznej i odzyskaniu regularności. Chce przekonać De Zerbiego, że nadal może prowadzić atak Tottenhamu. Trener ma niewiele alternatyw: Richarlison nie znalazł się w kadrze Tottenhamu zgłoszonej do Premier League, a Omar Marmoush nie jest postrzegany jako naturalny środkowy napastnik. Dlatego Solanke pozostaje główną opcją Spurs, nawet jeśli zimą do Tottenhamu dołączy kolejny napastnik.
Tottenham nie ma więc wielu powodów, by sprzedawać Solankego w styczniu. Nowy napastnik miałby z nim rywalizować, a nie od razu go zastąpić. Taka rywalizacja może wręcz pomóc Solankemu, a przy problemach Spurs ze zdobywaniem bramek De Zerbi może nie mieć dużego wyboru i będzie musiał dać mu szansę. Kontrakt zawodnika obowiązuje do 2030 roku, co daje klubowi dużą kontrolę nad jego przyszłością. Tottenham już analizuje możliwe wzmocnienia przed zimowym oknem, bo De Zerbi chce zwiększyć liczbę opcji w ataku.
Jednym z rozważanych nazwisk jest Endrick z Realu Madryt. 20-latek ma problemy z regularną grą w pierwszym zespole pod wodzą José Mourinho i może odejść w styczniu na wypożyczenie; wcześniej przebywał na wypożyczeniu w Lyonie. Konkurencja o podpis Brazylijczyka ma być jednak duża. Sam transfer nowego snajpera nie musi oznaczać, że Tottenham stracił wiarę w Solankego, kupionego za 65 mln funtów. Jego największym problemem były prawdopodobnie nierówna dyspozycja i kłopoty fizyczne, a nie brak umiejętności. Jeśli pozostanie zdrowy i odzyska skuteczność, nadal może być pierwszym wyborem De Zerbiego. Oparcie ataku przez cały sezon na jednym zawodniku byłoby ryzykowne, zwłaszcza wobec niedawnych urazów Solankego.
