Nicolò Zaniolo ugruntował swoją pozycję w Serie A po transferze do Udinese i wrócił do trudnego rozstania z Romą. Przyznał, że pożegnanie z klubem nastąpiło dość nagle i wciąż odczuwa z tego powodu smutek.
Początek pobytu Zaniolo w Romie był udany – jeszcze jako nastolatek szybko stał się ważnym punktem zespołu. Później przyszły jednak kontuzje i kłopoty poza boiskiem, a relacje z klubem uległy pogorszeniu, co ostatecznie doprowadziło do przenosin do Galatasaray. W rozmowie z Calciomercato pomocnik określił czas spędzony w Rzymie jako owocny i pouczający, uznając go za jeden z najważniejszych etapów w życiu. „Mój czas z Giallorossimi był jednym z najważniejszych i najbardziej pouczających w moim życiu. Zabieram ze sobą wielkie radości: zwycięstwo w Lidze Konferencji, debiut na Bernabéu, pierwszego gola w Serie A w meczu z Sassuolo, ale także rozczarowania” — powiedział.
Zaniolo podkreślił, że w stolicy zostawił wielu przyjaciół. Z Rzymu pochodzi jego żona, tam przyszedł na świat ich pierwszy syn, a po zakończeniu kariery rodzina rozważa powrót do tego miasta. Piłkarz nie ukrywa też żalu z powodu dawnych błędów oraz poważnych urazów więzadła krzyżowego. „Może wielu rzeczy bym już nie zrobił, ale bez tych błędów i bez kontuzji równie poważnych jak urazy więzadła krzyżowego nie byłbym dziś takim człowiekiem i sportowcem” — przyznał.
Kontuzje nauczyły go dbałości o ciało, odżywianie oraz profilaktykę. Zaniolo zapewnił, że dziś nie pojawia się na boisku bez odpowiednich zabiegów zapobiegawczych, a do Romy wciąż czuje przywiązanie: „Było mi smutno, że dość nagle zakończyłem relację z klubem, któremu wciąż kibicuję”. Zawsze stawia sobie cele krótkoterminowe – teraz zamierza wrócić do gry i rywalizować na swoim poziomie w Udinese. Jego największym marzeniem pozostaje występ z reprezentacją Włoch na mundialu, z kolei celem drużynowym jest wyrównanie lub pobicie ubiegłorocznego dorobku 50 punktów. We wrześniu zawodnik opuścił zgrupowanie kadry przez nawrót urazu prawego uda, którego doznał 22 sierpnia w starciu z Como. W klubie liczono, że będzie gotowy na ligowy mecz 12 października.
