Novak Djoković przygotowuje się do startu w US Open, gdzie może zostać najstarszym mistrzem wielkoszlemowym w historii singla. 39-letni Serb, zajmujący obecnie siódme miejsce w rankingu ATP, wciąż szuka motywacji do rywalizacji na najwyższym poziomie po niedawnej porażce z Jannikiem Sinnerem w półfinale Wimbledonu. Podczas rozmowy w programie CBS Mornings zawodnik został zapytany o to, kogo uważa za swoje największe zagrożenie podczas nadchodzącego turnieju w Nowym Jorku.
Odpowiedź utytułowanego tenisisty była krótka i niezwykle wymowna, rzucając nowe światło na jego podejście do sportu u schyłku kariery. „Zawsze ja sam” – odparł z uśmiechem Novak Djoković. Serb podkreślił, że mimo upływu lat i ogromnego bagażu doświadczeń, to właśnie wewnętrzna walka z własnymi ograniczeniami jest dla niego kluczowa. Czterokrotny triumfator US Open nie ukrywa, że energia płynąca z trybun stadionu Arthur Ashe wciąż stanowi dla niego paliwo do dalszej gry.
Rodzina fundamentem sukcesów legendarnego mistrza
Djoković przyznał, że kontynuowanie kariery w wieku 39 lat wymaga ogromnych poświęceń, które odbijają się na jego życiu prywatnym. Kluczową rolę w jego sportowej długowieczności odgrywa żona Jelena, którą tenisista nazywa swoją opoką. Zawodnik zaznaczył, że bez jej wsparcia w prowadzeniu domu i opiece nad dziećmi, Stefanem i Tarą, nie byłby w stanie rywalizować w największych turniejach świata, zwłaszcza gdy omija go wiele ważnych wydarzeń w życiu jego najbliższych.
Obecnie Serb stara się zachować większą równowagę między kortem a domem, co bezpośrednio wpływa na jego kalendarz startowy. „To dlatego nie gram już tyle, co kiedyś, ponieważ chcę być najlepszym mężem, ojcem, bratem i synem, jakim tylko mogę być” – wyjaśnił Novak Djoković. Mimo rzadszych występów, jego ambicje sportowe pozostają niezmienne, a US Open, który startuje 30 sierpnia, ma być kolejną okazją do udowodnienia, że wciąż potrafi wygrywać z najlepszymi.
