Kimi Antonelli zdominował ostatni trening przed Grand Prix Belgii, zostawiając w tyle całą stawkę. Jednak to Lewis Hamilton stał się negatywnym bohaterem sesji, rozbijając swoje Ferrari w samej końcówce jazd.
Włoski kierowca Mercedesa wykręcił czas 1:45.990, który okazał się nieosiągalny dla rywali. Lando Norris stracił do niego 0.139 sekundy, a Max Verstappen zamknął czołową trójkę ze stratą 0.148 sekundy. Antonelli zaimponował tempem już w pierwszej połowie sesji, a jego przewaga nad Hamiltonem w pewnym momencie wynosiła aż osiem dziesiątych sekundy. Mimo prób poprawy wyników przez kierowców McLarena i Red Bulla, rezultat Włocha pozostał nienaruszony do samego końca rywalizacji na torze Spa-Francorchamps.
Kosztowny błąd Hamiltona w Les Fagnes
Lewis Hamilton zakończył sobotnie przygotowania w najgorszy możliwy sposób. Brytyjczyk zbyt szybko wszedł w drugą część sekcji Les Fagnes, wypadł na żwir i uderzył tylnym prawym kołem w barierę. Siła uderzenia była na tyle duża, że doszło do uszkodzenia zawieszenia. Mechanicy Ferrari mają teraz mnóstwo pracy, aby naprawić bolid przed kwalifikacjami. Kluczowa będzie ocena stanu skrzyni biegów, której ewentualna wymiana mogłaby wiązać się z dotkliwymi konsekwencjami dla siedmiokrotnego mistrza świata.
W czołowej dziesiątce znaleźli się również George Russell, Charles Leclerc oraz Oscar Piastri. Solidną formę zaprezentował zespół Audi, wprowadzając obu kierowców – Nico Hulkenberga i Gabriela Bortoleto – do top 10. Z problemami mierzył się Isack Hadjar z Red Bulla, który mimo awarii w alei serwisowej zdołał powrócić na tor i zająć dziesiąte miejsce. Stawkę zamknęli kierowcy Aston Martina, Fernando Alonso i Lance Stroll, którzy stracili do lidera ponad cztery sekundy.
