Jeszcze kilka dni temu był na boisku w jednym z najważniejszych meczów Rakowa w tym sezonie. Później wydarzyła się kuriozalna sytuacja, następnie zabrakło go w kadrze, a teraz jego przygoda w Częstochowie zmierza do końca. Historia Michaela Ameyawa nabrała zaskakującego tempa i wkrótce ma mieć swój finał.
Sam fakt spodziewanego odejścia 25-latka nie jest już tajemnicą. Weszło poinformowało, że Ameyaw jest bliski przenosin do Korony Kielce, a Kamil Głębocki przekazał, że zawodnik pożegnał się z drużyną i sztabem Rakowa. Trenował już indywidualnie.
Znacznie ciekawsze jest jednak to, jak szybko zmieniło się położenie dwukrotnego reprezentanta Polski. Jeszcze 27 sierpnia wystąpił w rewanżowym spotkaniu z Hajdukiem Split. I właśnie wtedy rozpoczęła się seria wydarzeń, która dziś wygląda szczególnie interesująco.
W końcówce spotkania na tablicy zmian pojawił się numer Ameyawa. Skrzydłowy opuścił murawę, ale okazało się, że doszło do pomyłki i sztab zamierzał zdjąć innego zawodnika. Decyzji nie dało się już cofnąć. Wyraźnie zdenerwowany piłkarz po zejściu kopnął w element znajdujący się przy ławce.
Kuriozalna sytuacja. Człowiek odpowiedzialny za tablicę zmian wyświetlił numer Ameyawa, jako tego który musi zejść. Gdy ten zszedł, reszta sztabu zorientowała się że to nie taki był zamysł i Ameyaw miał pozostać na boisku. Niestety nie dało się już cofnąć.
— Kamil Głębocki (@kamilglebocki) August 27, 2026
Ogromna złość… pic.twitter.com/JcGLHXhI1P
– Nie wiem, co się wydarzyło, nie chcę tego komentować – mówił później Ameyaw.
Trzy dni później wydarzyło się coś, co jeszcze mocniej podsyciło pytania o jego sytuację. Skrzydłowego w ogóle zabrakło w kadrze na spotkanie z Jagiellonią Białystok. Nie była to konsekwencja urazu.
– Michael Ameyaw znalazł się dziś poza kadrą meczową ze względu na kwestie sportowe – jest to decyzja sztabu szkoleniowego Rakowa – przekazał wówczas rzecznik klubu Damian Markowski.
Wnioski nasuwają się tutaj same – w ciągu zaledwie kilku dni sytuacja zawodnika w Rakowie zmieniła się diametralnie.
Teraz wszystko zmierza w kierunku transferu do Korony. Dla kieleckiego klubu byłoby to pozyskanie zawodnika, za którego Raków niespełna dwa lata temu zapłacił około miliona euro. W obecnym sezonie Ameyaw wystąpił w dziewięciu spotkaniach i zdobył jedną bramkę.

