Na stole pojawiły się miliony euro, a zainteresowany klub nie zamierzał rezygnować po pierwszej odmowie. Na finiszu okna transferowego Lech Poznań musiał zmierzyć się z konkretnymi propozycjami za jednego ze swoich kluczowych zawodników. Kwoty rosły, ale przy Bułgarskiej ostatecznie uznano, że tej transakcji nie należy przeprowadzać.
Chodziło o Patrika Walemarka, którego bardzo mocno chciała pozyskać FC Kopenhaga. Duńczycy poszukiwali wzmocnienia na skrzydle i pod koniec sierpnia przeszli od zainteresowania do konkretnych działań.
Sprawa nie zakończyła się na jednej próbie. Według informacji Weszło jedna z propozycji za Szweda wynosiła około pięciu milionów euro wraz z bonusami. Lech nie był jednak zainteresowany sprzedażą.
FC Kopenhaga postanowiła podnieść stawkę. Piotr Koźmiński poinformował wczoraj, że na finiszu okna do Poznania trafiła oferta sięgająca już około sześciu milionów euro. Z kolei duński „Tipsbladet” pisał o 45 milionach koron duńskich. Wcześniej FCK miało proponować 37,5 miliona koron.
Mimo coraz większych pieniędzy Kolejorz nie zmienił stanowiska. Poznaniacy mieli tego lata jasno określony cel: Walemarek powinien pozostać w drużynie, która będzie rywalizowała jednocześnie w Ekstraklasie i Lidze Europy.
Argumentów sportowych nie brakowało. Szwed rozpoczął sezon od sześciu bramek i czterech asyst w 11 występach. Lech nie znajdował się również pod presją wynikającą z sytuacji kontraktowej – umowa skrzydłowego obowiązuje aż do czerwca 2029 roku.
Lech Poznań już dzisiaj, tj. 3 czerwca, rozegra zaległy mecz Ekstraklasy z Jagiellonią Białystok. Początek o godzinie 20:30.

