Mileta Rajović opuszcza Legię Warszawa. Napastnik wraca do Danii i najbliższe miesiące spędzi w FC Midtjylland. Dla stołecznego klubu to ważny ruch również pod względem finansowym, ale w całej operacji jest istotny szczegół, który niektórym kibicom z pewnością umknął.
Legia poinformowała na ostatniej prostej okna transferowego, że 27-latek został wypożyczony do wicemistrza Danii. Umowa będzie obowiązywała do końca sezonu 2026/27 i zawiera opcję wykupu.
Z punktu widzenia warszawskiego klubu istotne są także warunki finansowe wypożyczenia. Jak przekazał na platformie X dziennikarz Wojciech Piela, Midtjylland przejęło całość wynagrodzenia Rajovicia. Oznacza to, że Legia uwolni środki przeznaczane dotychczas na pensję napastnika.
Sam fakt odejścia Duńczyka nie oznacza jednak definitywnego zakończenia jego przygody w Warszawie. W komunikacie Legii wyraźnie zaznaczono, że Midtjylland otrzymało opcję, a nie obowiązek wykupu zawodnika.
To zasadnicza różnica. Rajović formalnie nadal pozostaje piłkarzem Legii, z którą jest związany kontraktem aż do czerwca 2029 roku. Jeżeli duński klub po zakończeniu sezonu nie zdecyduje się na transfer definitywny, napastnik będzie mógł wrócić do Warszawy.
Przy Łazienkowskiej pozostaje więc liczyć, że powrót do ojczyzny pomoże 27-latkowi odbudować swoją pozycję. Rajović trafi do środowiska, które dobrze zna, a bardziej fizyczna charakterystyka tamtejszej piłki może być dla niego korzystniejsza. Zmiana otoczenia może pomóc również jego psychice.
Dopiero kolejne miesiące pokażą zatem, czy Legia rzeczywiście definitywnie pożegnała się z Rajoviciem. Na razie warszawski klub zyskał przede wszystkim przestrzeń w budżecie płacowym. Ostateczne rozstanie będzie natomiast zależało od tego, czy po sezonie Midtjylland zdecyduje się skorzystać z zapisanej w umowie opcji wykupu.
Po sensacyjnym odpadnięciu już w pierwszej rundzie STS Pucharu Polski Legii pozostaje gra jedynie w Ekstraklasie. Najbliższy mecz w tych rozgrywkach czeka ją 5 września. Zmierzy się wówczas z... Motorem Lublin. W odstępie kilku dni zagra więc dwukrotnie z ekipą Mariusza Misiury, która w środku tygodnia koncertowo pokonała stołeczną ekipę aż 3:0.

