Pape Matar Sarr oficjalnie przenosi się z Tottenhamu Hotspur do Juventusu w ramach wypożyczenia sfinalizowanego w ostatnim dniu okna transferowego. Włoski klub zapłacił za sprowadzenie pomocnika 2,8 miliona euro, jednak cała transakcja może wkrótce zamienić się w transfer definitywny wart 27,5 miliona euro. Aby tak się stało, muszą zostać spełnione dwa konkretne warunki: Juventus musi zakwalifikować się do Ligi Mistrzów lub Ligi Europy, a sam zawodnik musi wystąpić w połowie dostępnych spotkań.
Dla turyńczyków pozyskanie Senegalczyka to rozwiązanie awaryjne po tym, jak nie udało się zakontraktować Francka Kessiégo, który wybrał powrót do Atalanty. Sarr trafia do Włoch z bagażem doświadczeń obejmującym ponad 100 występów w Premier League oraz 40 meczów w barwach narodowych, co ma pomóc w rotacji środka pola. W Londynie jego sytuacja stała się trudna po kontuzji barku oraz transferach Sandro Tonaliego i Mateusa Fernandesa, którzy zepchnęli go w hierarchii zespołu Ange Postecoglou. Choć 23-latek nie będzie od razu zawodnikiem pierwszego składu, jego wszechstronność jako „ósemki” oraz umiejętność pressingu mają być istotnym atutem w taktyce Luciano Spallettiego.
Według zagranicznych doniesień przeprowadzka do Serie A ma pomóc zawodnikowi w rozwoju aspektów gry, które w Anglii były poddawane krytyce, zwłaszcza odporności na pressing rywala. Wolniejsze tempo włoskiej ligi stworzy mu przestrzeń do lepszego pozycjonowania się na boisku i wykorzystania atutów fizycznych. Sarr już wcześniej udowodnił swoją wartość w barwach Metz oraz Tottenhamu, co pozwala wierzyć, że odnajdzie się w bardziej taktycznym środowisku. Luciano Spalletti zamierza dawać mu szanse regularnej gry przynajmniej w pierwszej części sezonu, aby sprawdzić, czy pomocnik jest w stanie zagwarantować stabilizację w środkowej strefie.
Warto przypomnieć, że Pape Matar Sarr pożegnał się już z kibicami Tottenhamu, publikując emocjonalny wpis w mediach społecznościowych po sfinalizowaniu przenosin do Turynu. Juventus zdecydował się na bezpieczny finansowo ruch, który przy łącznej kwocie 30 milionów euro może okazać się korzystny dla każdej ze stron. Ostateczna decyzja o przyszłości pomocnika zapadnie na podstawie jego boiskowej postawy jeszcze przed decydującą fazą nadchodzących rozgrywek.
