Carlos Alcaraz powrócił do rywalizacji po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją nadgarstka i od razu skierował mocne słowa w stronę władz światowego tenisa. Hiszpan ostrzega, że obecny kryzys zdrowotny wśród zawodników będzie się tylko pogłębiał, jeśli kalendarz rozgrywek nie ulegnie zmianie. Siedmiokrotny triumfator turniejów wielkoszlemowych zapowiedział, że w przyszłości sam będzie decydował o robieniu dłuższych przerw, nawet kosztem opuszczania ważnych imprez.
Tenisista doznał urazu w kwietniu podczas turnieju w Barcelonie, co wykluczyło go z gry na znaczną część sezonu, w tym z Rolanda Garrosa. Według zagranicznych doniesień, Alcaraz nie jest odosobniony w swoich pretensjach, gdyż wielu czołowych graczy od lat narzeka na 40-tygodniowy harmonogram startów. Obecnie z problemami zdrowotnymi zmaga się także lider rankingu Jannik Sinner, którego z udziału w US Open wyeliminowała kontuzja kolana.
Bunt gwiazdy przeciwko morderczemu kalendarzowi
Hiszpan otwarcie przyznaje, że system zmusza zawodników do dokonywania drastycznych wyborów między punktami a zdrowiem. „To niemożliwe, aby grać we wszystkich turniejach. Myślę, że dodają coraz więcej ważnych imprez i w pewien sposób zmuszają nas do wyboru” – stwierdził Alcaraz. Zawodnik podkreślił, że jeśli ATP nie podejmie żadnych kroków, kibice będą świadkami jeszcze większej liczby kontuzji i narastającego zmęczenia wśród tenisistów, co negatywnie wpłynie na poziom dyscypliny.
Statystyki potwierdzają ogromne obciążenie, jakiemu poddawany jest młody zawodnik w ostatnich latach. W 2025 roku Alcaraz rozegrał aż 80 meczów, ustępując pod tym względem jedynie Alexandrowi Zverevowi, a rok wcześniej pojawił się na korcie 67 razy. Obecny sezon 2026 przyniósł mu na razie bilans 23 zwycięstw przy 3 porażkach, jednak gdyby nie wymuszona przerwa, liczba rozegranych przez niego spotkań prawdopodobnie oscylowałaby już w granicach pięćdziesięciu.
Mimo obaw o przyszłość, Alcaraz udanie rozpoczął zmagania w Nowym Jorku, pokonując w drugiej rundzie Jaime Farię 4-6, 6-0, 6-3, 6-2. Po meczu przyznał, że w pierwszym secie zabrakło mu cierpliwości, co wykorzystał rywal dysponujący potężnym serwisem. „W przyszłości na pewno będę robił sobie przerwy i opuszczał niektóre turnieje, bo granie wszystkiego jest po prostu niemożliwe” – podsumował Hiszpan, zapowiadając nową strategię planowania swoich startów.
