New York Knicks przegrali na wyjeździe z Philadelphia 76ers 93:98, choć po przerwie próbowali odrobić straty. Na pomeczowej konferencji prasowej trener Mike Brown otwarcie wskazał problemy, które jego zdaniem przesądziły o porażce.
Brown zwrócił uwagę na zbyt częste próby gry jeden na jednego i brak ruchu pozostałych zawodników. Mówił też, że Knicks muszą lepiej radzić sobie, gdy akcje się załamują, a oddawane przez nich rzuty były złe.
Brown wskazał na problemy w ataku
Trener opisał sytuacje, w których piłka trafiała do zawodnika grającego w izolacji, a reszta zespołu pozostawała bierna.
Często zbyt wielu zawodników próbuje grać jeden na jednego, podczas gdy pozostała czwórka stoi i przez całą akcję patrzy na piłkę, a my oddajemy złe rzuty
Brown podkreślił, że Knicks muszą lepiej radzić sobie, gdy akcje się załamują, rozumieć zasady, którymi się kierują, i dbać o piłkę w ataku. Po przerwie zespół miał ograniczyć rywalom dostęp do strefy podkoszowej. 76ers zdobyli w niej tylko 10 punktów, co — jak zaznaczył Brown — dało Knicks szansę na zwycięstwo, a po sześciu stratach Knicks przeciwnicy rzucili tylko pięć punktów. Trener zaznaczył jednak, że przeciwko dobrej drużynie na wyjeździe jedna udana połowa nie wystarczy i jego zespół musi utrzymać taki poziom przez 48 minut. Po porażce Knicks mają bilans 2-4, a w kolejnym meczu zmierzą się z Brooklyn Nets, jedyną drużyną Konferencji Wschodniej bez zwycięstwa.