Inżynierowie Mercedesa przygotowali znaczącą aktualizację bolidu, która ma zadebiutować podczas nadchodzącego Grand Prix Malezji w dniach 2-4 października. Zespół liczy na odzyskanie pełnej kontroli nad stawką po okresie, w którym rywale zdołali zniwelować stratę do liderów klasyfikacji generalnej.
Mimo że Mercedes prowadzi w mistrzostwach z przewagą 145 punktów nad Ferrari, ostatni duży pakiet poprawek ekipa wprowadziła jeszcze w maju w Montrealu. Od tego czasu zespół stawiał na drobne modyfikacje pod konkretne tory, podczas gdy McLaren i Ferrari agresywnie rozwijały swoje konstrukcje. Efektem tej strategii była utrata seryjnych zwycięstw – po wygraniu sześciu pierwszych wyścigów sezonu, Mercedes triumfował tylko w czterech z ostatnich ośmiu startów.
Walka o powrót na szczyt w kwalifikacjach
Głównym celem nowych części jest poprawa tempa kwalifikacyjnego, które w ostatnich tygodniach wyraźnie spadło. Choć Kimi Antonelli wygrał dwa ostatnie wyścigi w Monzy i Madrycie, Mercedes nie zdobył pole position od lipcowych zmagań w Spa. W tym czasie aż trzykrotnie najszybszy w sobotnich czasówkach był Lando Norris z McLarena, co stanowi ogromny kontrast względem początku roku, gdy Srebrne Strzały zgarnęły dziesięć pierwszych pól startowych z rzędu.
Andrew Shovlin, dyrektor ds. inżynierii torowej, przyznał w podcaście Nu Silver Arrows Radio Show, że margines błędu stał się minimalny. „Na początku sezonu jechaliśmy na tor z myślą, że jeśli wykonamy dobrą robotę, bolid powinien być na pole position. Teraz różnica między pierwszym a szóstym miejscem to jedna lub dwie dziesiąte sekundy” – wyjaśnił inżynier. Shovlin zaznaczył, że w Baku zespół nie pokaże jeszcze nowości, skupiając się na niskim oporze aerodynamicznym, ale to Malezja ma przynieść oczekiwany przełom.
„Poprawki pojawią się od Malezji i mamy nadzieję, że zrobimy przyzwoity krok naprzód. Nie sądzę, byśmy wyprzedzili resztę o mile, ale liczymy na powrót do sytuacji, w której przystępujemy do kwalifikacji wiedząc, że naprawdę walczymy o pole position” – dodał Shovlin. Zespół koncentruje się obecnie na maksymalnym wykorzystaniu potencjału obecnej wersji auta przed azjatycką rundą, która powraca do kalendarza F1 w miejsce Bahrajnu.
