Serena Williams wróciła na korty Wimbledonu, przyciągając uwagę całego sportowego świata. Amerykańska legenda w swoim pierwszym meczu po przerwie zmierzyła się z Australijką Mayą Joint, która sprawiła ogromną niespodziankę, pokonując utytułowaną rywalkę w trzech setach.
Dla młodej Australijki samo wyjście na kort centralny obok 44-letniej ikony tenisa było przeżyciem, którego nie potrafiła w pełni opisać. Joint przyznała, że napięcie towarzyszące temu wydarzeniu było tak duże, że nie mogła spać przez kilka nocy przed meczem. Moment oczekiwania na wejście na arenę w towarzystwie Williams na zawsze pozostanie w jej pamięci jako najbardziej nierealna chwila w dotychczasowej karierze zawodowej.
Szczere wyznanie rywalki Sereny Williams
„Kiedy byliśmy w tym korytarzu, zanim wyszliśmy na kort centralny, to był najbardziej szalony moment w moim życiu” – wyznała Maya Joint po zakończeniu spotkania. Tenisistka podkreśliła, że obserwowanie legend robiących to samo w przeszłości, a teraz bycie częścią tego spektaklu, było dla niej czymś niesamowitym. Mimo ogromnego stresu, Joint zdołała zachować zimną krew w kluczowych momentach trzeciego seta, co pozwoliło jej odnieść pierwsze w karierze zwycięstwo na londyńskiej trawie.
Australijka przygotowywała się na najtrudniejszy możliwy scenariusz, spodziewając się, że Williams zaprezentuje formę ze swoich najlepszych lat. „Myślę, że grała naprawdę dobrze. Zawsze marzyłam o tym momencie, aby zagrać z Sereną Williams na korcie centralnym Wimbledonu. Nigdy nie sądziłam, że dostanę taką szansę” – dodała Joint. Choć powrót Sereny Williams zakończył się porażką, jej obecność na korcie wywołała wśród kibiców mieszankę niedowierzania i głębokiego szacunku.
