Martina Navratilova, która obecnie pracuje jako ekspertka podczas Wimbledonu, wywołała burzę swoją najnowszą propozycją zmian w przepisach. Legendarna tenisistka uważa, że obecny sprzęt zbyt mocno ułatwia grę zawodnikom bazującym na sile, co zabija techniczną stronę dyscypliny.
Była mistrzyni Wimbledonu postuluje wprowadzenie mniejszych główek rakiet, co miałoby drastycznie ograniczyć tzw. sweet spot, czyli optymalny punkt trafienia piłki. Navratilova twierdzi, że dzisiejsza technologia pozwala na posyłanie potężnych uderzeń nawet przy zachowaniu złej równowagi, co promuje siłę kosztem precyzji. Jej zdaniem mniejszy sprzęt wymusiłby na zawodnikach powrót do klasycznej techniki i częstszych wypadów do siatki, które niemal zniknęły z nowoczesnych kortów.
Inspiracja z pola golfowego i wsparcie Toniego Nadala
Pomysł Navratilovej zrodził się po rozmowie z gwiazdą golfa, Rorym McIlroyem, który zauważył podobny problem w swojej dyscyplinie. Tenisistka cytuje jego słowa o zbyt dużych główkach kijów, co przenosi na grunt tenisowy. „Gdybym była teraz gwiazdą tenisa, nakazałabym używanie mniejszych główek rakiet. Położyłoby to większy nacisk na technikę i utrudniło bicie niewiarygodnych mijanek. Nie można byłoby po prostu uderzać tak mocno, jak się da, będąc poza balansem” – przyznała Navratilova w rozmowie z The Tennis Channel.
Wizja Amerykanki nie jest odosobniona, ponieważ podobne postulaty zgłaszał wcześniej Toni Nadal. Legendarny hiszpański trener również narzekał na brak taktyki w dzisiejszych meczach, które sprowadzają się do bezmyślnego uderzania piłki. Navratilova, która wcześniej kwestionowała występy Igi Świątek na trawie, wierzy, że mniejsza rakieta przywróciłaby styl serwis-wolej, stosowany dawniej przez Pete'a Samprasa czy Rogera Federera. Na razie władze tenisa nie planują jednak wdrażania tak drastycznych reform sprzętowych.
