To moment, który jeszcze kilka lat temu wydawał się nieprawdopodobny. LeBron James po raz pierwszy od sezonu 2004/05 nie znajdzie się w składzie All-NBA Team. Decyzja ma bezpośredni związek z liczbą opuszczonych spotkań w trwających rozgrywkach NBA.
Dla jednej z największych ikon ligi to symboliczny koniec wyjątkowej passy, która trwała ponad dwie dekady.
65 meczów – bariera nie do przeskoczenia
W sezonie 2025/26 obowiązuje wymóg rozegrania minimum 65 spotkań, by zawodnik mógł być brany pod uwagę przy nagrodach ligowych. LeBron James ma na koncie już 18 opuszczonych meczów, co automatycznie wyklucza go z rywalizacji o miejsce w All-NBA.
Problemy zaczęły się jeszcze na starcie sezonu. 41-letni gwiazdor opuścił pierwsze 14 spotkań z powodu rwy kulszowej. Później pojawiły się kolejne ograniczenia związane z artretyzmem stopy oraz zarządzaniem obciążeniem organizmu.
Absencje Jamesa mocno wpłynęły na plany trenera JJ Redicka, który w różnych momentach sezonu musiał radzić sobie także bez Luki Doncicia, Austina Reavesa i Marcusa Smarta.
Niezwykła seria dobiegła końca, ale liczby wciąż imponują
Choć w tym sezonie LeBron nie spełnił formalnych wymogów, jego dorobek pozostaje historyczny. Jest rekordzistą z 13 nominacjami do pierwszego zespołu All-NBA, wyprzedzając takie legendy jak Karl Malone czy Kobe Bryant.
Od momentu debiutu w lidze James niemal nieprzerwanie znajdował się w elitarnym gronie najlepszych zawodników sezonu. Już w pierwszym roku w Cleveland Cavaliers zdobył tytuł Rookie of the Year, notując średnio 20,9 punktu, 5,5 zbiórki i 5,9 asysty.
Mimo ograniczonej liczby występów, w obecnym sezonie lider Los Angeles Lakers notuje średnio 21,8 punktu, 5,7 zbiórki oraz 6,9 asysty na mecz. Lakers zajmują obecnie 5. miejsce w Konferencji Zachodniej, a James wciąż pozostaje jednym z najważniejszych elementów zespołu.
Po 21 latach dominacji w zestawieniach All-NBA kończy się pewna era. To kolejny znak, że nawet najbardziej imponujące kariery w historii NBA w końcu zbliżają się do naturalnej granicy.
