Alexander Zverev awansował do swojego pierwszego finału Wimbledonu, kończąc niesamowitą przygodę Arthura Fery'ego. Niemiec wygrał w trzech setach 7:6(0), 6:2, 6:4, choć początek spotkania wcale nie zapowiadał tak jednostronnego widowiska na korcie centralnym.
Brytyjski posiadacz dzikiej karty, który stał się niespodziewanym bohaterem tegorocznych zmagań, w pierwszym secie postawił twarde warunki. Fery potrafił zneutralizować potężny serwis Zvereva i odrobić stratę przełamania, zmuszając faworyta do walki w tie-breaku. Jednak to właśnie ten moment okazał się kluczowy dla losów całego półfinału. Niemiec wygrał decydującą rozgrywkę do zera, co całkowicie odebrało gospodarzowi pewność siebie i wiarę w końcowy sukces. Zverev zaczął dominować siłą ognia, z którą 23-latek nie potrafił już konkurować.
Brak planu B i fatalny drugi serwis Brytyjczyka
Największą bolączką Fery'ego okazało się drugie podanie, które Zverev bezlitośnie karcił potężnymi returnami. Brytyjczyk nie miał alternatywnego pomysłu na grę, gdy jego początkowa taktyka oparta na zmianach tempa przestała przynosić efekty. Liczba błędów rewelacji turnieju rosła z każdym gemem, a frustracja narastała. Fery w pewnym momencie zaczął nawet żywiołowo gestykulować w stronę swojego sztabu, nie mogąc poradzić sobie z tempem narzuconym przez mistrza French Open, który pewnie zmierzał po zwycięstwo.
Mimo bolesnej porażki, Arthur Fery opuszcza Londyn jako nowa gwiazda brytyjskiego tenisa. Dzięki fantastycznemu występowi awansuje do czołowej czterdziestki rankingu ATP, co zapewni mu bezpośredni start w największych turniejach. Z kolei Alexander Zverev dzięki temu zwycięstwu wyprzedzi w poniedziałek Carlosa Alcaraza i powróci na drugie miejsce w światowym zestawieniu. Niemiec stanie przed szansą na historyczny triumf, mając za sobą serię 15 punktów wygranych z rzędu w trakcie dzisiejszego półfinału.
