Mikel Oyarzabal wyrasta na postać, która potrafi postawić się potędze Barcelony. Kapitan Realu Sociedad w rozmowie z El Chiringuito rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące swojej przyszłości, ucinając trwające od tygodni spekulacje transferowe.
29-letni napastnik, który w minionym sezonie przekroczył barierę 100 goli w LaLiga, nie zamierza opuszczać San Sebastian. Choć media nieustannie łączyły go z przenosinami do zespołu prowadzonego przez Hansiego Flicka, zawodnik postawił sprawę jasno. Oyarzabal czuje się w obecnym klubie jak w domu i ceni sobie stabilizację życiową, którą gwarantuje mu gra w barwach Realu Sociedad. Jego kontrakt zawiera klauzulę odstępnego w wysokości 75 milionów euro, co dodatkowo utrudniało negocjacje.
Oyarzabal uderza w pewność siebie Barcelony
Wypowiedź kapitana Realu Sociedad odbiła się szerokim echem w hiszpańskich mediach ze względu na jej bezpośredni ton. Piłkarz zasugerował, że magia Camp Nou nie na każdego działa tak samo. „Czy można powiedzieć nie Barcelonie? Tak, można. Oczywiście, że można. Są gracze, którzy im odmówili” – stwierdził stanowczo Oyarzabal. Te słowa pokazują, że napastnik nie boi się odrzucenia propozycji od jednego z największych klubów świata, stawiając lojalność ponad sportowy awans.
Dla Barcelony taka deklaracja oznacza konieczność szukania wzmocnień w innych miejscach. Klub z Katalonii skupia się teraz na Julianie Alvarezie, z którym Hansi Flick miał kontaktować się osobiście, jednak Atletico Madryt blokuje ten ruch. W kręgu zainteresowań pozostaje także młody francuski napastnik Eli Junior Kroupi. Oyarzabal tymczasem kontynuuje swoją misję w San Sebastian, gdzie jako dwukrotny zdobywca Pucharu Króla chce dalej budować swoją legendę w jednym klubie.
