Kevin Durant przygotowuje się do swojego drugiego sezonu w barwach Houston Rockets, ale jego metody treningowe budzą kontrowersje. Nagranie z hali, na którym weteran szlifuje formę u boku Paolo Banchero z Orlando Magic, wywołało stanowczą reakcję w mediach.
Kendrick Perkins, były kolega Duranta z czasów gry w Oklahoma City Thunder, a obecnie analityk ESPN, publicznie zakwestionował priorytety 37-letniego lidera. Choć docenił chęć dzielenia się wiedzą z młodszym gwiazdorem, uznał, że Durant marnuje czas, który powinien poświęcić na budowanie chemii z zawodnikami własnego zespołu. Rockets mają za sobą sezon z 52 zwycięstwami, który mimo solidnych statystyk Duranta, zakończył się bolesnym odpadnięciem już w pierwszej rundzie play-off.
Ostra reprymenda na antenie ESPN
Perkins nie ukrywał irytacji faktem, że Durant wybiera treningi z graczami innych organizacji zamiast integrować się na parkiecie z młodym trzonem ekipy z Houston. „Doceniam mentoring, ale ten mentoring musi trafiać do facetów, z którymi on faktycznie będzie przebywał na boisku w nadchodzącym sezonie” – stwierdził stanowczo Perkins w programie NBA Today. Ekspert dodał, że zamiast nagrań z Banchero, wolałby widzieć Duranta pracującego w hali z Jabari Smithem Jr. czy Alperenem Sengunem.
Presja na wyniki w Houston rośnie, zwłaszcza że zespół drugi rok z rzędu pożegnał się z marzeniami o tytule na samym starcie fazy pucharowej. Durant, który w ostatniej kampanii notował średnio 26 punktów na mecz i trafił do drugiej piątki All-NBA, pozostaje centralną postacią projektu. Według Perkinsa to właśnie wspólne treningi z Sengunem czy Amenem Thompsonem są kluczem do zrobienia kolejnego kroku przez Rockets, a nie uprzejmości wobec ligowych rywali.
