Yan Diomandé wyrasta na jedną z najgorętszych postaci trwającego mundialu, ale sam zawodnik wydaje się kompletnie odizolowany od transferowego szaleństwa. Podczas gdy Liverpool i Paris Saint-Germain toczą walkę o jego podpis, 19-letni skrzydłowy Wybrzeża Kości Słoniowej skupia się wyłącznie na grze dla reprezentacji. Jak donoszą media, sytuacja wokół gracza Lipska staje się coraz bardziej napięta.
Liverpool złożył już oferty za utalentowanego Iworyjczyka, jednak władze Lipska konsekwentnie je odrzucają. Mimo oporu niemieckiego klubu, zawodnik miał już zadeklarować chęć przenosin do Paryża. PSG zamierza wykorzystać te preferencje i szybko sfinalizować transakcję, licząc na dobre relacje z przedstawicielami Bundesligi. Na stole ma leżeć poprawiona oferta opiewająca na 100 milionów euro, co stawia zespół z Anfield w trudnym położeniu, choć Anglicy wciąż monitorują sytuację.
Dyrektor Lipska stawia veto w sprawie transferu
Marcel Schäfer, dyrektor sportowy Lipska, ucina spekulacje i twierdzi, że Diomandé zostanie w klubie na kolejny sezon. Sam piłkarz w rozmowie z mediami przyznał, że nie śledzi doniesień na swój temat. „To dla mnie nowość! Nie mam internetu, nie mam Instagrama, nie mam TikToka. To mój agent rozmawia z klubem. Nie mam żadnych informacji” – wyznał skrzydłowy, który chce w pełni wykorzystać szansę gry na turnieju odbywającym się raz na cztery lata.
Młody zawodnik podkreśla, że nie chce poruszać tematu przyszłości nawet ze swoim agentem, dopóki trwa rywalizacja o puchar świata. Jego priorytetem jest pisanie historii z reprezentacją Wybrzeża Kości Słoniowej i dawanie z siebie wszystkiego na boisku. Choć PSG naciska na szybkie porozumienie przed startem nowego sezonu, stanowcza postawa dyrektora Lipska oraz izolacja samego gracza mogą znacząco wydłużyć te negocjacje. Fani z niepokojem czekają na finał tej sagi.
