Rennes wyrasta na jednego z najpoważniejszych graczy na francuskiej scenie po tym, jak Franck Haise w spektakularnym stylu odmienił losy drużyny. Jak donosi Ouest-France, klub podjął już konkretne kroki, aby zatrzymać szkoleniowca na dłużej.
Sytuacja w Rennes zmieniła się diametralnie, odkąd Haise przejął stery po odejściu Habiba Beye do Marsylii. Trener, który wcześniej pracował w Nicei, zanotował niesamowitą serię ośmiu zwycięstw w dwunastu meczach Ligue 1. Takie wyniki pozwoliły Bretończykom rzutem na taśmę wywalczyć awans do europejskich pucharów. Władze klubu nie zamierzają czekać na rozwój wypadków i już teraz, mimo kontraktu obowiązującego do czerwca 2027 roku, usiadły z trenerem do rozmów o nowej umowie.
Budowa potęgi wokół sprawdzonego lidera
Dyrektor sportowy Loïc Désiré nie ukrywa, że Haise jest fundamentem długofalowego projektu. „Rozmowy się rozpoczęły” – przyznał otwarcie Désiré. Podkreślił przy tym, że szkoleniowiec doskonale zna miasto oraz strukturę klubu, w którym w przeszłości prowadził grupy młodzieżowe. „Franck wraz ze swoim sztabem wykonał bardzo dobrą robotę. Chcemy zbudować z nim długoterminową relację” – dodał dyrektor, wskazując na potrzebę stabilizacji w szatni po burzliwym okresie zmian.
Ambicje Rennes potwierdzają nie tylko negocjacje z trenerem, ale też ofensywa na rynku transferowym. Do zespołu dołączyli już Adrien Thomass, Issa Soumaré oraz Gonçalo Oliveira. Co więcej, klub zdołał zatrzymać Estébana Lepaula, który w poprzednim sezonie był najskuteczniejszym strzelcem Ligue 1. Przedłużenie kontraktu z Haise ma być ostatnim elementem układanki, która ma zagwarantować drużynie stałe miejsce w czołówce tabeli i regularne występy na arenie międzynarodowej.
