Andoni Iraola wyrasta na jednego z głównych bohaterów letniego okna transferowego w Premier League. Choć o podpis byłego już menedżera AFC Bournemouth zabiegały największe marki w Anglii, Hiszpan jest blisko podjęcia zaskakującej decyzji. Jak donosi El Chiringuito, szkoleniowiec ma wkrótce związać się umową z Crystal Palace, zostawiając na lodzie możnych z Manchesteru oraz zachodniego Londynu.
Sytuacja w Chelsea przypomina obecnie plac budowy, co skutecznie odstraszyło baskijskiego trenera. Klub ze Stamford Bridge zajmuje dopiero dziewiąte miejsce w tabeli i realnie drży o jakikolwiek udział w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Po zwolnieniu Enzo Mareski i niedawnym rozstaniu z Liamem Roseniorem, zespół prowadzi tymczasowo Calum McFarlane. Iraola nie jest przekonany do propozycji The Blues, którzy w trakcie jednych rozgrywek zużyli już trzech menedżerów.
Stabilizacja wygrała z prestiżem Old Trafford
Manchester United również umieścił Iraolę wysoko na swojej liście życzeń, mimo że Michael Carrick wykonuje na Old Trafford solidną pracę. Carrick wprowadził Czerwone Diabły do Ligi Mistrzów, ale władze klubu wciąż analizują opcje na przyszły sezon. Hiszpan uznał jednak, że projekt przedstawiony przez Crystal Palace gwarantuje mu znacznie większy spokój pracy. Wcześniej łączono go z powrotem do Athletic Club, ale tam schedę po Ernesto Valverde przejął ostatecznie Edin Terzic.
Decyzja Iraoli pokazuje nową hierarchię wartości wśród topowych szkoleniowców w Europie. Zamiast ryzykować głowę w klubach targanych wewnętrznymi konfliktami i ciągłymi zmianami wizji, Bask stawia na klub, który oferuje mu zaufanie. Crystal Palace wygrywa ten wyścig konkretami, podczas gdy Chelsea i Manchester United muszą szukać dalej. Oficjalne potwierdzenie umowy z ekipą z Selhurst Park wydaje się teraz jedynie kwestią czasu.
