Fatalna pomyłka sędziów w Belgii. Charles Leclerc wściekły po kwalifikacjach na Spa

Jarosław ZającJarosław Zając
19 lipca 2026 00:58
Fatalna pomyłka sędziów w Belgii. Charles Leclerc wściekły po kwalifikacjach na Spa
Źródło: autosport.com

Charles Leclerc nie kryje rozczarowania po kwalifikacjach do GP Belgii. Kierowca Ferrari padł ofiarą kuriozalnego błędu sędziowskiego w samej końcówce sesji na torze Spa-Francorchamps. Gdy Monakijczyk walczył o poprawę swojego czasu, przed jego oczami niespodziewanie pojawiła się żółta flaga, która zmusiła go do odjęcia gazu.

Do incydentu doszło w ostatniej szykanie Bus Stop. Choć sesja dobiegała końca, porządkowy przy wjeździe do alei serwisowej zaczął wymachiwać żółtą flagą z powodu parkującego tam bolidu Isacka Hadjara. Problem w tym, że flaga była zbyt widoczna dla kierowców będących wciąż na szybkim kółku. Leclerc, widząc ostrzeżenie, odruchowo zwolnił, co kosztowało go około jednej dziesiątej sekundy i spadek w klasyfikacji o jedną lokatę.

Kosztowny błąd przy wjeździe do boksów

„Jestem nieco rozczarowany tym ostatnim okrążeniem, ponieważ pojawiła się żółta flaga, która miała dotyczyć wjazdu do boksów, ale moim zdaniem była zbyt widoczna na torze. Znajdowała się niemal na środku i prawdopodobnie kosztowało mnie to jedną pozycję” – przyznał Charles Leclerc w rozmowie ze Sky. Monakijczyk ostatecznie przegrał czwarte miejsce z George’em Russellem o zaledwie 0,024 sekundy, co potwierdza, że bez incydentu byłby wyżej.

Sytuację skomentował również szef zespołu Ferrari, Fred Vasseur, który podkreślił, że przepisy w tej kwestii są nieubłagane. Gdy kierowca widzi żółtą flagę, musi zareagować, by nie narazić się na karę. Vasseur zauważył, że strata pozycji w tak wyrównanej stawce jest wyjątkowo bolesna, zwłaszcza że Ferrari zmaga się obecnie z deficytem mocy silnika względem Mercedesa, co było szczególnie widoczne na szybkich sekcjach belgijskiego toru.

Mimo frustracji związanej z błędem sędziów, Leclerc przyznaje, że tempo Ferrari jest zgodne z przewidywaniami. Zespół tracił do zdobywcy pole position, Kimiego Antonellego, ponad pół sekundy. Monakijczyk zauważył, że rywale dysponują obecnie mocniejszym pakietem, szczególnie w miejscach wymagających dużej mocy jednostki napędowej, podczas gdy Ferrari radzi sobie dobrze jedynie w sekcjach, gdzie liczy się przyczepność mechaniczna.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!