Mistrzostwa świata 2026 przyciągną do Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku miliony kibiców z całego świata. W związku z trwającym ogniskiem Eboli w Demokratycznej Republice Konga pojawiły się pytania o bezpieczeństwo uczestników turnieju.
Eksperci cytowani przez agencję Reuters uspokajają jednak, że ryzyko pozostaje bardzo niskie.
– Ryzyko Eboli dla kogokolwiek uczestniczącego w mistrzostwach świata jest niezwykle małe – powiedział Reutersowi dr Tom Frieden, były dyrektor amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC).
Specjaliści podkreślają, że Ebola nie rozprzestrzenia się drogą powietrzną i nie przenosi się poprzez zwykły kontakt z drugą osobą. Do zakażenia konieczny jest bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi chorego.
Jednocześnie eksperci zaznaczają, że ryzyko nie jest całkowicie zerowe. W Demokratycznej Republice Konga trwa obecnie ognisko choroby, które według danych przytoczonych przez Reuters doprowadziło do ponad 675 zakażeń i przeszło 135 zgonów.
Amerykańskie służby medyczne i organizatorzy turnieju monitorują sytuację. Reuters podaje, że przygotowania obejmują m.in. procedury związane z wykrywaniem chorób zakaźnych oraz współpracę między lokalnymi szpitalami, władzami sanitarnymi i FIFA.
Zdaniem ekspertów znacznie większym wyzwaniem podczas mundialu mogą być jednak bardziej powszechne choroby zakaźne, takie jak grypa, COVID-19 czy odra, które łatwiej rozprzestrzeniają się podczas dużych wydarzeń masowych.

