Ćwierćfinały mistrzostw świata 2026 wyłoniły cztery potęgi, które powalczą o złoto. Hiszpania, Argentyna, Anglia oraz Francja zameldowały się w półfinałach, choć każda z tych drużyn musiała przetrwać prawdziwe katusze. Od dogrywek, przez kontrowersyjne czerwone kartki, aż po indywidualne popisy, które przejdą do historii futbolu.
Jude Bellingham wyrasta na absolutnego lidera Anglii, która po niezwykle trudnym meczu wyeliminowała Norwegię. Pomocnik Realu Madryt dokonał czegoś, co ostatni raz widzieliśmy w 1986 roku. Strzelając dwa gole przeciwko Norwegom, stał się pierwszym zawodnikiem od czasów Diego Maradony, który zdobył co najmniej dwie bramki w dwóch kolejnych meczach fazy pucharowej jednego mundialu. To właśnie jego trafienie w trzeciej minucie dogrywki uratowało Anglików przed rzutami karnymi i zapewniło awans do półfinału, gdzie czeka już Argentyna.
Kontrowersje w meczu Argentyny i błysk Mbappe
Argentyna awansowała po wygranej 3:1 ze Szwajcarią, ale mecz sędziowie i kibice zapamiętają przez pryzmat skandalu z 72. minuty. Breel Embolo wyleciał z boiska po analizie VAR za symulowanie, co kompletnie zmieniło obraz gry przy stanie 1:1. Osłabieni Szwajcarzy pękli dopiero w dogrywce po atomowym uderzeniu Juliana Alvareza. Z kolei Francja zakończyła piękny sen Maroka. Kylian Mbappe strzelił swojego ósmego gola w turnieju, zrównując się w klasyfikacji strzelców z Lionelem Messim, i poprowadził „Trójkolorowych” do pewnego zwycięstwa 2:0.
Hiszpania natomiast udowodniła, że ma w składzie „unicorna”. Mikel Merino po raz kolejny wszedł z ławki i w 88. minucie rozstrzygnął losy starcia z Belgią. Hiszpanie dominowali, ale potrzebowali instynktu pomocnika, by uniknąć dogrywki. Teraz przed nami dwa gigantyczne hity w półfinałach: Hiszpania zmierzy się z Francją w Arlington, a Anglia zagra z Argentyną w Atlancie. Walka o wielki finał zaplanowany na 19 lipca wchodzi w decydującą fazę.
