Barcelona otwiera drzwi do odejścia Ferrana Torresa, a sytuacja nabiera tempa z każdym dniem. Choć 26-letni napastnik ma za sobą udany czas w stolicy Katalonii, klubowe finanse zmuszają władze do drastycznych kroków. Na horyzoncie pojawił się Tottenham Hotspur, który widzi w Hiszpanie idealnego następcę swoich dawnych liderów.
Powód chęci sprzedaży Torresa jest prozaiczny, ale bolesny dla budżetu Barcelony. Przedłużenie kontraktu z zawodnikiem wiązałoby się z koniecznością zapłaty około 8 milionów euro na rzecz Manchesteru City. Aby uniknąć tego wydatku i zrównoważyć księgi, klub wycenił swojego gracza na 35 milionów euro. Kwota ta wydaje się atrakcyjna dla Tottenhamu, który wciąż szuka sposobu na wypełnienie luki po odejściu Son Heung-mina do ligi MLS sprzed blisko roku.
Walka o podpis Hiszpana nabiera rumieńców
Ferran Torres w sezonie 2025/26 stał się kluczową postacią w układance Barcelony, notując 49 występów, w których zdobył 21 bramek i zaliczył trzy asysty. Jego wszechstronność sprawia, że może grać na każdej pozycji w ataku, co czyni go łakomym kąskiem na rynku transferowym. Tottenham nie jest jednak jedynym graczem w tej licytacji. Zainteresowanie wyrażają także Aston Villa oraz Newcastle United, co stawia Barcelonę w dobrej pozycji negocjacyjnej przed zamknięciem okna.
Sytuacja komplikuje się jednak przez doniesienia o rzekomym porozumieniu Torresa z Paris Saint-Germain. Mimo że Tottenham desperacko potrzebuje wzmocnień w obliczu niepewnej przyszłości Richarlisona, walka z paryskim gigantem może okazać się najtrudniejszym wyzwaniem. Barcelona liczy na szybkie rozwiązanie sprawy, ponieważ piłkarz wszedł właśnie w ostatni rok swojego kontraktu, co jest ostatnią szansą na uzyskanie satysfakcjonującej kwoty odstępnego.
