Dramat Zvereva w finale Wimbledonu. Jeden „dziwny” ruch zdecydował o tytule

Karol MisztaKarol Miszta
13 lipca 2026 19:46
Dramat Zvereva w finale Wimbledonu. Jeden „dziwny” ruch zdecydował o tytule
Źródło: tennis365.com

Jannik Sinner po raz drugi z rzędu podbił Londyn. W wielkim finale Wimbledonu Włoch pokonał Alexandra Zvereva 3:6, 7:6, 6:3, 6:4, zdobywając swój piąty wielkoszlemowy tytuł w karierze. Choć mecz trwał blisko cztery godziny, o wszystkim zadecydowała jedna, niemal niewytłumaczalna decyzja Niemca w trzecim secie.

Kluczowy moment nastąpił przy stanie 3:3 w trzeciej partii, gdy Zverev wypracował rzadką okazję na przełamanie serwisu Włocha. Zamiast kontynuować agresywną grę, która dawała mu przewagę, Niemiec posłał pasywnego, krótkiego slajsa. Komentator Gill Gross określił to zagranie jako „dziwny strzał”, w którym nie było żadnej siły. Sinner natychmiast wykorzystał ten błąd, posyłając precyzyjny drop shot, przy którym Zverev poślizgnął się i niefortunnie przeprostował kolano. Od tego momentu dominacja lidera rankingu nie podlegała dyskusji.

Mentalna przepaść na szczycie rankingu

Statystyki są dla Zvereva bezlitosne – to jego dziesiąta porażka z rzędu w starciach z Sinnerem. Mimo że Niemiec awansował na drugie miejsce w światowym rankingu, eksperci wskazują na wyraźną barierę mentalną w najważniejszych momentach turniejów wielkoszlemowych. Włoch pokazał odporność, której zabrakło rywalowi, serwując trzy asy z rzędu w krytycznym momencie czwartego seta, gdy wiatr na korcie centralnym stawał się niekontrolowany. Sinner udowodnił, że potrafi przetrwać każdą burzę, byle tylko utrzymać puchar w dłoniach.

Włoch po ostatniej piłce padł na trawę z wycieńczenia, co było zupełnie inną reakcją niż rok temu, gdy po pokonaniu Carlosa Alcaraza celebrował sukces z rękami w górze. Ten finał był prawdziwym maratonem, w którym Zverev przez dwie godziny realnie zagrażał mistrzowi, by ostatecznie „zamknąć się w strefie Sinnera”. Niemiec, mimo wygrania Roland Garros w tym sezonie, musi uznać wyższość rywala, który na londyńskiej trawie czuje się obecnie nietykalny.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!