Novak Djoković zameldował się w czwartej rundzie Wimbledonu po wyeliminowaniu Arthura Rinderknecha. Serb pokonał Francuza w czterech setach, choć w trzeciej partii musiał uznać wyższość rywala, przegrywając aż 1:6. To zwycięstwo ma jednak wymiar historyczny, ponieważ 24-krotny mistrz wielkoszlemowy właśnie zrównał się z Rogerem Federerem pod względem liczby wygranych meczów na londyńskiej trawie.
Po osiągnięciu bariery 105 zwycięstw Djoković nie krył emocji, ale też postawił na humor, który błyskawicznie podbił serca publiczności na korcie centralnym. Zamiast skupiać się na statystykach, Serb rzucił wyzwanie swojemu wielkiemu rywalowi, który przebywa na sportowej emeryturze. „Proponuję mecz między mną a Rogerem o 106. zwycięstwo! Kto wygra, ten bierze rekord!” – wypalił Djoković, wywołując salwy śmiechu i aplauz na trybunach.
Historyczny wyczyn w cieniu ogromnego stresu
Mimo pewnego awansu, Djoković przyznał, że starcie z Rinderknechem kosztowało go mnóstwo sił psychicznych. „Byłem dość zestresowany, czułem większe napięcie niż zwykle. Wiedziałem, że to będzie dla mnie bardzo wymagający mecz i tak właśnie było” – przyznał tenisista. Podkreślił, że możliwość tworzenia historii sportu właśnie w Londynie jest dla niego ogromnym zaszczytem, gdyż Wimbledon od dzieciństwa był jego wymarzonym turniejem, choć na co dzień stara się nie myśleć o goniących go rekordach.
Serb musiał radzić sobie z nietypowym stylem gry Francuza, który często zmieniał tempo i zmuszał go do wyjścia ze strefy komfortu. „Czasami po prostu musisz znaleźć sposób na wygraną i ja to dzisiaj zrobiłem” – podsumował Djoković w rozmowie z Annabel Croft. Teraz przed nim starcie z Romanem Safiullinem. Droga do finału wydaje się nieco łatwiejsza, ponieważ z turniejem pożegnał się już Joao Fonseca, który wyeliminował Serba podczas ostatniego Roland Garros.
