Detroit Pistons wyrastają na najpoważniejszego kandydata do pozyskania Kevina Duranta, jeśli Houston Rockets zdecydują się na transfer swojej gwiazdy. Choć Rockets nie szukają aktywnie kupca, liga huczy od plotek o możliwym odejściu 37-letniego weterana przed końcem jego kontraktu.
Pistons wykazali już ogromną determinację, próbując skonstruować wielostronną wymianę z udziałem Boston Celtics. Według doniesień Bretta Siegela z ClutchPoints, ambitny plan zakładał przenosiny Duranta do Detroit, Alperena Senguna do Bostonu, natomiast Jaylen Brown miał trafić do Houston. Rockets odrzucili tę propozycję, ale sygnał wysłany przez Detroit jest jasny. W Teksasie nietykalny pozostaje jedynie Amen Thompson, co otwiera pole do dalszych negocjacji w sprawie pozostałych liderów zespołu.
Napięcia w szatni i sportowa dominacja Duranta
Mimo że Durant notował świetne statystyki na poziomie 26 punktów oraz 5,5 zbiórki na mecz, jego pierwszy sezon w Houston był naznaczony kontrowersjami. Atmosferę w szatni popsuła sprawa rzekomego ukrytego konta zawodnika w mediach społecznościowych, co zmusiło go do wyjaśnień przed resztą drużyny. Rockets zakończyli sezon z bilansem 52-30, jednak odpadli już w pierwszej rundzie play-off po starciu z Los Angeles Lakers. To niepowodzenie podsyca dyskusje o sensie dalszej współpracy z dwukrotnym MVP finałów.
Durant ma przed sobą kontrakt obowiązujący do sezonu 2027-28, w tym opcję zawodnika na ostatni rok umowy wartą miliony dolarów. Detroit Pistons liczą, że połączenie doświadczenia 14-krotnego All-Stara z talentem Cade'a Cunninghama i Jalena Durena pozwoli im wrócić do ligowej elity. Houston stoi przed dylematem, czy budować skład wokół młodych graczy, czy zatrzymać jednego z najlepszych strzelców w historii NBA, który wciąż trafia ponad 41 procent rzutów za trzy punkty.
