Mike James zaliczył wymarzony, choć niezwykle nerwowy debiut w barwach Team USA. Amerykanie rzutem na taśmę pokonali Dominikanę 82:81 w eliminacjach do mistrzostw świata 2027, unikając sensacyjnej porażki na wyjeździe.
Gospodarze przez blisko 30 minut dyktowali warunki gry w Palacio de los Deportes, budując w pierwszej połowie aż 13-punktową przewagę. Liderem Dominikany był Andres Feliz z Realu Madryt, który rzucił 24 punkty, ale to nie wystarczyło na zryw Amerykanów. Mike James, występujący ostatnio w AS Monaco, spędził na parkiecie ponad 32 minuty. Rozgrywający zapisał na swoim koncie double-double, notując 15 punktów oraz 12 asyst, co okazało się kluczowe dla odrobienia strat w decydującej fazie spotkania.
Szalone sekundy i pudło na wagę zwycięstwa
Losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w samej końcówce, gdy na tablicy wyników widniał rezultat 79:81 dla gospodarzy. Na 23 sekundy przed końcową syreną Torrey Craig trafił kluczowy rzut za trzy punkty, wyprowadzając USA na jednopunktowe prowadzenie. Dominikana miała jeszcze szansę na odwrócenie losów spotkania, jednak Chris Duarte spudłował rzut z dystansu na sekundę przed końcem. Piłka odbiła się od obręczy, pieczętując trudne zwycięstwo zespołu prowadzonego przez Jamesa, który zakończył mecz z najwyższym wskaźnikiem plus-minus w drużynie.
Obok Jamesa solidne zawody rozegrali Terry Taylor, autor 14 punktów, oraz Gabe York, który dołożył 13 oczek. Torrey Craig, oprócz decydującego trafienia, zebrał 10 piłek, notując double-double. Po stronie pokonanych, wsparciem dla Feliza był Jean Montero, kończąc mecz z dorobkiem dziewięciu punktów. Amerykanie mimo czterech strat swojego lidera zachowali zimną krew, co pozwoliło im przetrwać napór rywali w Santo Domingo i dopisać ważne punkty w tabeli eliminacyjnej.
