Dani Olmo wyrasta na jednego z głównych bohaterów medialnej wojny między Barceloną a Realem Madryt. Reprezentant Hiszpanii w rozmowie z RAC1 oskarżył klub ze stolicy o celowe próby destabilizacji Dumy Katalonii poprzez publiczną krytykę i skargi prawne. Jak donoszą media, napięcie między gigantami osiągnęło poziom, którego nie widzieliśmy od lat.
Atmosfera gęstnieje, bo Real Madryt aktywnie włączył się w sprawę Negreiry, a Florentino Perez nie szczędzi krytyki pod adresem Barcelony nawet na forum UEFA. Olmo widzi w tym jednak drugie dno i wiąże te ataki z brakiem sukcesów sportowych Królewskich. Podczas gdy Barcelona kolekcjonowała trofea, gablota na Santiago Bernabeu w ostatnim czasie pozostawała pusta, co zdaniem piłkarza jest kluczowe dla zrozumienia obecnej strategii Madrytu.
Mistrz Hiszpanii odpowiada na ataki z Madrytu
Dani Olmo wprost odniósł się do zachowania rywali, wytykając im sportową niemoc z ostatnich miesięcy. „To normalne, że chcą w jakiś sposób narobić hałasu” – przyznał zawodnik Barcelony. „Mamy za sobą dwa lata z wieloma tytułami, dominowaliśmy w La Liga, Pucharze Króla i Superpucharze. To naturalne, że chcą nas zdestabilizować, ale my skupiamy się na własnej grze i dalszym wygrywaniu” – dodał pewnie pomocnik, ucinając spekulacje o kryzysie w szatni.
Sytuacja jest o tyle ciekawa, że Real Madryt pod wodzą Jose Mourinho przeszedł latem kadrową rewolucję, sprowadzając takich graczy jak Bernardo Silva czy Marc Cucurella. Olmo zauważa te ruchy, ale pozostaje niewzruszony. „Oni chcą się poprawić, ale my też stajemy się lepsi z każdym rokiem” – skwitował Hiszpan. Cały spór zaostrza dodatkowo konflikt Barcelony z Atletico Madryt o transfer Juliana Alvareza, co stawia kataloński klub w samym centrum prawnych batalii w hiszpańskim futbolu.
