Podczas weekendu na torze Silverstone obserwatorzy dostrzegli nietypowe zachowanie kierowców Mercedesa. George Russell i Kimi Antonelli puszczali pedał gazu na kilka metrów przed linią mety, co w świecie Formuły 1 wydaje się kompletnym absurdem. Jak się okazuje, to genialny fortel inżynierów.
Cały trik opiera się na specyficznych regulacjach FIA dotyczących jednostek napędowych. Normalnie system MGU-K musi redukować moc liniowo, by uniknąć nagłego spadku 500 koni mechanicznych, co mogłoby być niebezpieczne. Mercedes znalazł jednak sposób na obejście tej rampy redukcyjnej. Wykorzystali zapis mówiący, że moc może zostać odcięta natychmiastowo, jeśli kierowca całkowicie zdejmie nogę z gazu. Dzięki temu silnik elektryczny pracuje z pełną mocą do ostatniego ułamka sekundy, zamiast stopniowo słabnąć.
Kierowcy musieli uczyć się jazdy na nowo
Dla zawodników takie rozwiązanie jest skrajnie nienaturalne i wymagało godzin treningów w symulatorze. Kimi Antonelli przyznał, że jazda w ten sposób kłóci się z instynktem wyścigowym. „W Q3 również musiałem odpuścić gaz. Z tymi jednostkami napędowymi to zawsze skomplikowane, bo czasem trzeba jechać w sposób, który nie wydaje się naturalny” — przyznał młody kierowca Mercedesa. Podkreślił, że dzięki przygotowaniom z zespołem, to dziwne zachowanie stało się dla niego niemal drugą naturą.
Konkurencja jest wyraźnie zaskoczona innowacją ekipy z Brackley. Szef McLarena, Andrea Stella, nie ukrywał zdziwienia tempem i sposobem oddawania mocy przez bolidy Mercedesa. „Kiedy po raz pierwszy zauważyliśmy to w kwalifikacjach do sprintu, trochę nas to zaskoczyło. Nie jestem nawet pewien, czy mamy dostęp do takich ustawień, bo to prawdopodobnie wymaga dodatkowych elementów, by tak wykorzystywać jednostkę napędową” — skomentował Stella. McLaren czeka teraz na wyjaśnienia, czy ich silniki również będą mogły korzystać z tego sprytnego rozwiązania.
