Manchester City wyrasta na nieugiętego gracza w letnim oknie transferowym, odrzucając zakusy największych marek europejskiego futbolu. Jak donoszą media, klub z Etihad Stadium otrzymał zapytania od Arsenalu, Realu Madryt, Barcelony oraz Chelsea w sprawie Rubena Diasa. Odpowiedź była krótka: Portugalczyk nie jest na sprzedaż.
Sytuacja 29-letniego obrońcy jest klarowna, ponieważ w 2025 roku podpisał on nową umowę obowiązującą aż do czerwca 2029 roku. Nowy trener Manchesteru City, Enzo Maresca, widzi w nim fundament swojego projektu przebudowy zespołu. Dias, sprowadzony z Benfiki za około 68 milionów euro, jest uznawany za postać nietykalną. Mimo że Real Madryt złożył formalne zapytanie, a Barcelona i Chelsea badały grunt, City konsekwentnie odrzuca każdą ofertę, nie zamierzając nawet podejmować negocjacji.
Dlaczego lider defensywy musi zostać w Manchesterze
Decyzja o zatrzymaniu Portugalczyka ma głębokie uzasadnienie taktyczne, gdyż filozofia Mareski oparta na posiadaniu piłki wymaga stoperów grających agresywnie, a zarazem spokojnie w rozegraniu. Dias idealnie wpisuje się w ten schemat dzięki swojej dominacji w powietrzu i opanowaniu. Choć Arsenal szukał w nim wzmocnienia do budowania akcji od tyłu, a Chelsea potrzebowała organizatora linii obrony, City nie zamierza wzmacniać bezpośrednich rywali w Premier League. Sam zawodnik również nie wykazuje chęci do zmiany barw klubowych.
Obecnie obrońca przechodzi rehabilitację po urazie ścięgna podkolanowego, co wyklucza go z nadchodzącego starcia przeciwko Chelsea. Pep Guardiola potwierdził, że zawodnik robi postępy, ale niedzielny mecz obejrzy z trybun. Dla Manchesteru City priorytetem pozostaje utrzymanie stabilizacji w tyłach, a zastąpienie doświadczenia i autorytetu Diasa byłoby operacją kosztującą znacznie więcej niż jakakolwiek kwota, którą mogliby zaoferować zainteresowani giganci. Temat transferu wydaje się na ten moment definitywnie zamknięty.
