Carlos Alcaraz pokonał Wu Yibinga 6:3, 6:4, 6:1 i zameldował się w czwartej rundzie wielkoszlemowego US Open. Hiszpan udowadnia, że obawy o jego formę po długiej przerwie spowodowanej kontuzją nadgarstka były przedwczesne. Obrońca tytułu w Nowym Jorku prezentuje się na tyle dobrze, że eksperci zaczynają widzieć w nim głównego kandydata do końcowego triumfu.
Powrót Alcaraza do rywalizacji w formacie do trzech wygranych setów budził spore kontrowersje wśród legend tenisa. Andy Roddick oraz Greg Rusedski sugerowali wcześniej, że start w tak wymagającym turnieju po czterech i pół miesiącach przerwy jest zbyt dużym ryzykiem dla zdrowia zawodnika. Hiszpan jednak z każdym kolejnym meczem podkręca tempo, a jego serwis i forhend odzyskują dawną siłę, co widać było w starciu z Yibingiem.
Szczere wyznanie mistrza po awansie
Sam zawodnik nie ukrywa, że jest zaskoczony własną dyspozycją fizyczną na kortach Flushing Meadows. Przyznał otwarcie, że obawiał się o swoją wytrzymałość po tak długim rozbracie z zawodowym tenisem. „Szczerze mówiąc, gram lepiej, niż myślałem. Pod względem fizycznym sądziłem, że będę martwy po pierwszym meczu, ale regeneruję się bardzo dobrze” – wyznał Carlos Alcaraz po zwycięstwie w trzeciej rundzie.
Tenisista podkreślił, że mimo wysokiego poziomu gry, wciąż widzi przestrzeń do poprawy swoich występów. Cieszy go fakt, że w najtrudniejszych momentach spotkania potrafił zachować chłodną głowę i grać agresywnie. „Mój poziom w tej chwili jest naprawdę dobry, z każdym wyjściem na kort łapię rytm meczowy” – dodał Hiszpan, który w kolejnej fazie turnieju zmierzy się z Tommym Paulem.
W boksie zawodnika tradycyjnie zasiadła liczna rodzina, w tym brat Jamie, którego Carlos wskazał jako swojego wymarzonego partnera do gry podwójnej w przyszłości. Młodszy z braci Alcaraz wyrasta na nową gwiazdę juniorskich kortów, co budzi nadzieje na rodzinny duet w cyklu ATP.
