Chicago Bulls wyrastali na głównego faworyta w wyścigu o podpis Bennedicta Mathurina, jednak najnowsze doniesienia studzą zapał kibiców. Jak informuje Joel Lorenzi z The Athletic, zainteresowanie klubu z Wietrznego Miasta zostało mocno wyolbrzymione.
Mimo że NBA insider Marc Stein łączył Mathurina z Bulls, klub stawia obecnie na inne priorytety. Generalny menedżer Bryson Graham jasno określił kierunek zmian, preferując krótkoterminowe umowy z ograniczonymi gwarancjami, co widać po kontraktach Normana Powella i Zacha Collinsa. Mathurin, który w ostatnim sezonie zarobił około 9,2 miliona dolarów, oczekuje znacznie wyższej podwyżki. To kłóci się z wizją zachowania elastyczności finansowej, która jest kluczowa na obecnym etapie przebudowy zespołu.
Dlaczego Chicago Bulls rezygnują z transferu?
Joel Lorenzi wskazuje na konkretne powody, dla których ten ruch jest mało prawdopodobny. „Bulls zdają sobie sprawę, jak wcześnie są w procesie przebudowy, a chęć pozyskania talentu na dowolnej pozycji przeważy nad potrzebami stylistycznymi składu, który wciąż odkrywa swoją tożsamość. Mathurin pozostaje utalentowanym strzelcem, ale Chicago ceni teraz dwie rzeczy: elastyczność składu i pozyskiwanie przyszłych aktywów” — wyjaśnia dziennikarz. Ewentualna transakcja sign-and-trade z Los Angeles Clippers wymagałaby oddania wyborów w drafcie, co dla Chicago nie ma sensu.
Problemem jest również profil zawodnika. Mathurin najlepiej czuje się w wjazdach pod kosz i szukaniu kontaktu, podczas gdy Bulls desperacko potrzebują rzutów za trzy punkty oraz lepszego dzielenia się piłką. 24-latek, który trafił do Los Angeles Clippers w lutym z Indiana Pacers, notował solidne statystyki na poziomie 17,6 punktu oraz 5,4 zbiórki na mecz. Clippers złożyli mu ofertę kwalifikacyjną, co czyni go zastrzeżonym wolnym agentem i daje klubowi z LA prawo do wyrównania każdej propozycji z zewnątrz.
