Iliman Ndiaye dopiero dołączył do Manchesteru City, ale nie wyklucza, że w przyszłości wróci do Olympique Marsylia. W rozmowie z „La Provence” stwierdził, że jego historia z klubem z Vélodrome nie dobiegła końca.
26-letni Ndiaye nazwał OM „swoim klubem”. Dorastał w Marsylii i szkolił się w akademii tego zespołu, ale w jego pierwszej drużynie nie zadebiutował. W barwach Sheffield United wybił się w EFL Championship, a w 2023 roku przeniósł się do Marsylii za 17 mln euro.
Choć jego przyjściu towarzyszyły duże nadzieje, sezon w OM okazał się dla niego trudny i zawodnik nie spełnił oczekiwań. Problemy nie dotyczyły zresztą tylko jego: trudny rok zanotowała także Marsylia, jeden z potentatów Ligue 1, a niektórzy sprowadzeni wtedy piłkarze szybko odeszli i dobrze radzili sobie w innych klubach — jak choćby Ismaila Sarr. Podobnie było z Ndiaye, który po udanych występach w Evertonie przeniósł się latem do Manchesteru City za 70 mln euro.
Skrzydłowy odniósł się również do kibiców Marsylii, którzy proszą go o powrót. „Okrzyki kibiców z Marsylii, którzy proszą mnie o powrót? Miło je słyszeć. Nie sądzę, żeby ta historia była skończona, ale zobaczymy. Mówię tylko, że nigdy nie wiem, dokąd mnie to zaprowadzi, ale i tak zobaczymy” — powiedział senegalski reprezentant. Po transferze do Manchesteru City zadebiutował w meczu z Coventry City.
