Donovan Mitchell nie spodziewał się, że LeBron James wybierze Philadelphia 76ers. Gwiazdor Cleveland Cavaliers zakładał, że jeśli James nie wróci do Cleveland, dołączy do Stephena Curry’ego w Golden State.
Mitchell opowiedział o swoich przewidywaniach w rozmowie z Complex i przyznał, że decyzja Jamesa go zaskoczyła. „Nie myślałem o Filadelfii. Sądziłem, że jeśli nie przyjdzie tutaj, wybierze Golden State” — powiedział. Na spotkaniu z mediami Cavaliers 28 września Mitchell również mówił, że powrót do Cleveland miał sens, a w lipcu publicznie zachęcał Jamesa do ponownego związania się z klubem.
Mitchell nie chciał jednak prowadzić nachalnego naboru. Porozmawiał z Jamesem krótko o ewentualnym dołączeniu do Cavaliers i przedstawił mu ofertę, ale nie zamierzał zasypywać go wiadomościami. „To było raczej: »Chcielibyśmy to zrobić«. Ale nie będę do kogoś wydzwaniał. To jego decyzja. Zasłużył na to prawo” — wyjaśnił. Dodał, że James gra od ponad 20 lat i zdobywał tytuły w Cleveland, Los Angeles oraz wszędzie tam, gdzie występował.
O powrocie do Cavaliers mówiło się szeroko po tym, jak James poinformował Los Angeles Lakers, że nie zostanie w zespole jako wolny zawodnik. Czterokrotny MVP mógłby domknąć swoją historię w Cleveland, wracając do klubu z rodzinnego miasta po raz drugi i pomagając mu ponownie zdobyć mistrzostwo po historycznym tytule z 2016 roku. Mimo dużego zainteresowania Cavaliers James ostatecznie podpisał jednak dwuletni kontrakt z 76ers. W Filadelfii dołączył do gotowej do walki o mistrzostwo grupy z Jaylenem Brownem, Joelem Embiidem, Tyresem Maxeyem oraz VJ-em Edgecombe. Jest jeszcze bardziej zdeterminowany, by sięgnąć po piąty tytuł NBA i pomóc nowemu klubowi w zdobyciu upragnionego trofeum. Mitchell stwierdził przy tym, że gdyby James trafił do Cavaliers, przyjęliby go z otwartymi ramionami, ale teraz jest jakby ich wrogiem.
