Alexander Zverev w końcu dopiął swego i po dramatycznym, pięciosetowym boju z Flavio Cobollim wygrał Roland Garros 2026. Niemiec zrzucił z barków ogromny ciężar, zdobywając swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Sukces ten ma wymiar historyczny, bo Zverev został pierwszym niemieckim triumfatorem paryskiego turnieju w Erze Open.
Zwycięstwo 29-latka przerwało absolutną dominację Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera, którzy od początku 2024 roku podzielili między siebie dziewięć kolejnych turniejów wielkoszlemowych. Zverev, który wcześniej przegrał trzy finały major, przyznał, że ten puchar uratował jego pewność siebie. Tenisista wierzy, że jako mistrz wielkoszlemowy zyska teraz spokój psychiczny, który pozwoli mu na kolejne triumfy w najważniejszych imprezach sezonu.
Surowa ocena mimo wielkiego triumfu
Mimo świętowania w obozie Niemca, Lucas Pouille studzi nastroje i wytyka zawodnikowi rażące braki. Były dziesiąty tenisista świata zauważył, że Zverev wciąż zmaga się z ogromnymi wahaniami intensywności na korcie. Francuz podkreślił, że takie przestoje i niskie momenty w grze będą niemożliwe do zaakceptowania w starciach z Alcarazem czy Sinnerem. Zdaniem eksperta, aby pokonać nieobecnych w finale liderów rankingu, Zverev musi grać na znacznie wyższym i stabilniejszym poziomie.
Zverev ma świadomość, że nikt nie odbierze mu już statusu mistrza, co ma mu dać większą swobodę w przyszłych finałach. Niemiec jest pierwszym reprezentantem swojego kraju z tytułem wielkoszlemowym od czasu sukcesu Borisa Beckera w 1996 roku. Obecnie trzeci zawodnik rankingu ATP czuje, że po przełamaniu bariery w Paryżu jest w stanie powtórzyć ten wyczyn, choć głosy krytyki wskazują na konieczność poprawy stabilności formy.
