Manchester City wstrzymał wszelkie działania w sprawie pozyskania Enzo Fernandeza z Chelsea. Choć argentyński pomocnik regularnie pojawia się w doniesieniach transferowych dotyczących ekipy z Etihad Stadium, klub przyjął strategię wyczekującą. Jak donoszą media, żadne rozmowy nie zostaną podjęte przed zakończeniem trwającego mundialu.
Sytuacja jest o tyle ciekawa, że z wyścigu o podpis Argentyńczyka wycofał się Real Madryt. Mimo to Manchester City nie zamierza wykonywać gwałtownych ruchów. Fabrizio Romano potwierdził, że na ten moment nie odbyły się żadne negocjacje ani z Chelsea, ani z samym zawodnikiem. Przyszłość piłkarza, za którego londyńczycy zapłacili rekordowe 106 milionów funtów, została oficjalnie odłożona na boczny tor do czasu finału mistrzostw świata.
Dlaczego Manchester City nie spieszy się z transferem?
Taktyczne dopasowanie Fernandeza do wizji trenera Enzo Mareski budzi pewne wątpliwości. Choć Argentyńczyk świetnie dyktuje tempo gry, w Manchesterze City tę rolę pełni Rodri. Hiszpan jest kluczowym elementem środka pola i dopóki jego status się nie zmieni, sprowadzenie kolejnego drogiego pomocnika nie jest priorytetem. Dodatkowo klub wzmocnił już tę strefę, sprowadzając Elliota Andersona, co daje trenerowi duży komfort wyboru.
Obecnie w kadrze City znajdują się tacy zawodnicy jak Rodri czy Nico Gonzalez, co zapewnia odpowiedni balans w środku pola. Inwestowanie ogromnych środków w Fernandeza, który w Chelsea często musi grać wyżej niż by chciał przez obecność Moisesa Caicedo, wydaje się obecnie zbędnym ryzykiem. Manchester City woli poczekać na rozwój wydarzeń po turnieju i wtedy ocenić, czy wzmocnienie akurat tej pozycji jest niezbędne do walki o tytuł.
