Niedzielny wyścig na torze Silverstone zakończył się w atmosferze ogromnego zamieszania i gwizdów na trybunach. Choć Charles Leclerc świętuje wygraną, oczy całego świata Formuły 1 są zwrócone na sędziów, którzy w kluczowym momencie podjęli sprzeczne decyzje.
Dramat zaczął się sześć okrążeń przed końcem, gdy Max Verstappen wypadł z toru w zakręcie Stowe. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, a czołówka, w tym Charles Leclerc i Lewis Hamilton, zjechała po świeże opony, licząc na walkę na ostatnim kółku. Gdy porządkowi usunęli bolid Red Bulla, na ekranach pojawił się komunikat o zjeździe safety caru. Kibice liczyli na restart, jednak osiem sekund później decyzję cofnięto. Wyścig zakończył się w spacerowym tempie, co odebrało szansę na ataki goniącemu stawkę Hamiltonowi.
Błąd oprogramowania i widmo Abu Zabi
FIA szybko wydała oświadczenie, w którym przyznaje się do pomyłki technicznej. Federacja wyjaśniła, że procedura oddublowywania aut wymaga przejechania jeszcze jednego pełnego okrążenia przed restartem, co w tym przypadku wypadało już po mecie. „Komunikat o zjeździe samochodu bezpieczeństwa został wyświetlony błędnie z powodu błędu oprogramowania” – poinformowała FIA. Sytuacja ta natychmiast przywołała wspomnienia z kontrowersyjnego finału sezonu 2021 w Abu Zabi, gdzie złamanie tych samych przepisów zmieniło losy tytułu mistrzowskiego.
Mimo zamieszania Charles Leclerc utrzymał prowadzenie, a George Russell awansował na drugie miejsce, ponieważ nie zjeżdżał do boksów. Trzeci Lewis Hamilton może jednak stracić podium. Siedmiokrotny mistrz świata jest pod lupą sędziów za naruszenie przepisów pod żółtą flagą. McLaren i Lando Norris sugerują, że kierowca Ferrari wyprzedzał rywali w niedozwolonym momencie. Hamilton ma obecnie 33 punkty straty do liderującego Kimiego Antonelliego, ale kara może ten dystans drastycznie powiększyć.
