Everton szykuje dla Davida Moyesa nowy kontrakt po jego imponującej pracy od powrotu do klubu na początku 2025 roku. Szkot przejął zespół w kryzysie, a teraz ma zostać nagrodzony długoterminową umową.
David Moyes wrócił na Merseyside w połowie sezonu 2024/25 z jednym konkretnym zadaniem. Miał uspokoić sytuację i uniknąć spadku do Championship po zwolnieniu Seana Dyche'a. W tamtym momencie Everton znajdował się zaledwie punkt nad strefą spadkową. Doświadczony menedżer nie tylko utrzymał drużynę w elicie, ale w obecnych rozgrywkach całkowicie odmienił jej oblicze. Z zespołu walczącego o przetrwanie stworzył ekipę, która realnie bije się o grę w europejskich pucharach, co zszokowało wielu obserwatorów Premier League.
Nowi właściciele zmieniają strategię wobec menedżera
Friedkin Group, nowi właściciele Evertonu, początkowo traktowali 62-letniego szkoleniowca jako rozwiązanie tymczasowe. Sukcesy sportowe sprawiły jednak, że zmienili zdanie i widzą w nim lidera projektu na kolejne lata. Obecnie drużyna zajmuje ósme miejsce w tabeli i traci tylko trzy punkty do lokaty gwarantującej start w Lidze Mistrzów. Tak dobre wyniki sprawiły, że klub chce zabezpieczyć przyszłość trenera, którego obecny kontrakt wygasa za półtora roku. Rozmowy o nowej umowie mają ruszyć latem, tuż po zakończeniu obecnego sezonu.
Nowy kontrakt ma zagwarantować Moyesowi znacznie większy wpływ na politykę transferową klubu. Będzie to powrót do modelu z lat 2002–2013, kiedy Szkot prowadził Everton w ponad 500 meczach i decydował o kluczowych wzmocnieniach. Choć sam zainteresowany na razie tonuje nastroje i unika publicznych deklaracji, obie strony wykazują dużą pewność co do kontynuowania współpracy. Stabilizacja formy i regularne punktowanie przekonały zarząd, że Moyes jest odpowiednim człowiekiem do prowadzenia zespołu w nowej erze pod rządami amerykańskich inwestorów.
