Pierre Sage oficjalnie przenosi się do Crystal Palace, ale kulisy tego transferu rzucają nowe światło na relacje trenera z RC Lens. Choć szkoleniowiec podpisał trzyletni kontrakt w Londynie, jego odejście z Francji nie było tak oczywiste, jak mogło się wydawać.
W rozmowie z L’Équipe Sage zaprzeczył doniesieniom, jakoby wymusił transfer do Premier League. Trener podkreślił, że był gotowy wypełnić umowę z Lens, gdyby negocjacje finansowe między klubami zakończyły się fiaskiem. „Kiedy dyskusje na temat odszkodowania za transfer naprawdę się nasiliły, powiedziałem Jean-Louisowi Lece i Benjaminowi Parrotowi: Słuchajcie, jeśli to zostanie zablokowane, zostanę” – wyznał Sage. Jego deklaracja nie wystarczyła jednak, by naprawić napięte stosunki z zarządem, który źle przyjął proces rekrutacyjny prowadzony przez Anglików.
Kulisy negocjacji i quadruple pensji w Londynie
Szkoleniowiec odrzucił zarzuty o informowaniu klubu o odejściu w ostatniej chwili. Choć Crystal Palace kontaktowało się z nim już w grudniu, ostateczną decyzję podjął 1 czerwca, tuż po finale Pucharu Francji. Sage przekazał swoje postanowienie niemal tydzień przed terminem wyznaczonym przez Lens. Przeprowadzka do Londynu to dla niego ogromny skok finansowy, ponieważ jego wynagrodzenie ma wzrosnąć czterokrotnie. W Anglii Sage będzie pracował w klubie, który jest postrzegany jako jeden z faworytów do gry w Lidze Europy.
Praca Sage'a w Lens została zapamiętana jako wyjątkowe osiągnięcie, biorąc pod uwagę budżet klubu na tle takich marek jak Marsylia czy Monako. Drugie miejsce w lidze oraz zdobycie Pucharu Francji otworzyły mu drzwi do Premier League. Mimo sukcesów, proces odejścia pozostawił niesmak u władz Lens. Sage przyznał, że po serii rozmów z Crystal Palace powrót do poprzednich relacji w klubie nie był już możliwy. Teraz trener rozpoczyna nowy etap w Londynie, mając do dyspozycji znacznie większe środki finansowe.
