Zaskakujące wieści o kontrakcie Hamiltona. Max Verstappen wykorzystuje sytuację?

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
5 lipca 2026 08:06
Zaskakujące wieści o kontrakcie Hamiltona. Max Verstappen wykorzystuje sytuację?
Źródło: autosport.com

Rynek transferowy Formuły 1 płonie, choć oficjalnych komunikatów brak. Lewis Hamilton oraz George Russell zostają w swoich fotelach na kolejne sezony, co wywołuje lawinę spekulacji wokół Maxa Verstappena. Holender, mimo ważnego kontraktu z Red Bullem, stał się bohaterem plotek o sensacyjnych przenosinach do McLarena. Jak się okazuje, cała operacja może być jedynie elementem wyrafinowanej gry negocjacyjnej, która ma zapewnić mistrzowi świata bezprecedensowe warunki finansowe i wpływy w obecnym zespole.

Sytuacja Hamiltona i Russella jest klarowna dzięki zapisom w ich umowach. Siedmiokrotny mistrz świata wypełnił klauzule wydajnościowe, co automatycznie przedłużyło jego pobyt w Ferrari na trzeci sezon. Z kolei Mercedes po wyścigu w Barcelonie aktywował opcję w kontrakcie Russella, wiążąc się z nim do 2027 roku. Toto Wolff, szef ekipy z Brackley, zrezygnował z dalszego kuszenia Verstappena, stawiając na stabilizację i duet z Kimim Antonellim. To sprawiło, że plotki o odejściu Holendra z Red Bulla przeniosły się w stronę McLarena.

Gra o udziały w zespole i miliony euro

McLaren nie odcina się kategorycznie od tematu, ale podchodzi do niego z dystansem. Zak Brown, szef stajni z Woking, w rozmowie ze Sky TV ujął to w obrazowy sposób. „Gdyby z jakiegoś dziwnego powodu ktoś poślizgnął się na skórce od banana wychodząc z wanny, to tak, oczywiście, Max jest czterokrotnym mistrzem świata” — przyznał Brown. Ta wypowiedź potwierdza, że choć kontakt między stronami istnieje, jest on raczej rutynowym badaniem rynku niż przygotowaniem do natychmiastowego transferu, który zszokowałby padok.

Prawdziwym celem obozu Verstappena jest wzmocnienie pozycji wewnątrz Red Bulla. Po odejściu kluczowych postaci, takich jak Adrian Newey czy Helmut Marko, Max stał się jedynym filarem stabilności zespołu. W padoku huczy od plotek, że kolejna umowa Holendra nie będzie zwykłym kontraktem kierowcy. Mówi się o przekazaniu mu udziałów w zespole. Red Bull, chcąc ratować wiarygodność swojego projektu technicznego, jest gotowy zaoferować warunki, których nie jest w stanie przebić obecnie żadna inna ekipa w stawce.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!