LeBron James wyrasta na głównego bohatera tegorocznego rynku wolnych agentów po tym, jak oficjalnie poinformował Los Angeles Lakers, że nie wróci do zespołu. Jak donoszą media, 41-letni koszykarz rozważa sensacyjny powrót do Cleveland Cavaliers. To właśnie tam legendarny zawodnik mógłby zakończyć swoją ponad dwudziestoletnią karierę.
Spekulacje przybrały na sile, gdy w sieci pojawiło się zdjęcie Jamesa z Akron. Gwiazdor pozuje na nim z dawnymi kolegami z liceum, ale uwagę przykuwa obecność Brandona Weemsa. Weems to asystent generalnego menedżera Cavaliers, a prywatnie osoba traktowana przez LeBrona jak młodszy brat. Rich Paul, agent zawodnika, wymienił już listę klubów biorących udział w wyścigu, jednak to ekipa z Cleveland wyrasta na zdecydowanego faworyta do podpisania kontraktu z czterokrotnym MVP ligi.
Rywalizacja o podpis legendy nabiera tempa
Inni ligowi rywale, w tym Golden State Warriors czy Miami Heat, z niepokojem obserwują rozwój sytuacji w Ohio. Marc Stein i Jake Fischer informują, że w NBA panuje przekonanie o przewadze Cavaliers nad resztą stawki. James był widziany w północno-wschodnim Ohio wielokrotnie w ciągu ostatniego tygodnia. Choć regularnie odwiedza rodzinne strony, tym razem kontekst sportowy nadaje tym wizytom zupełnie innego znaczenia w oczach obserwatorów rynku transferowego.
„Istnieje rosnące przekonanie wśród drużyn rywalizujących o podpis Jamesa, że wizja 41-latka rozgrywającego ostatni rozdział w zespole, który go wybrał w drafcie, wygląda coraz bardziej na scenariusz, który trzeba będzie przebić” — napisali Stein i Fischer. Cleveland ma obecnie realną szansę na zbudowanie składu z Jamesem, Hardenem, Mitchellem i Mobleyem, co mogłoby pozwolić klubowi na wykonanie kolejnego kroku po tegorocznym finale konferencji.
