Golden State Warriors oficjalnie ogłosili podpisanie nowego kontraktu z Draymondem Greenem. Czterokrotny mistrz NBA zostaje w San Francisco na kolejny rok, co kończy tygodnie spekulacji o jego przyszłości w lidze.
Kulisy tego porozumienia są zdumiewające. Green wcześniej odrzucił opcję zawodnika wartą 27,6 miliona dolarów, chcąc zrobić w budżecie miejsce na zakontraktowanie LeBrona Jamesa. Gdy jednak James zdecydował się na przeprowadzkę do Philadelphia 76ers, Warriors musieli ratować sytuację. Ostatecznie Green podpisał roczną umowę opiewającą na 27,7 miliona dolarów, czyli niemal identyczną kwotę, z której zrezygnował na początku lata. Shams Charania z ESPN potwierdził, że obie strony szybko doszły do porozumienia po fiasku rozmów z liderem Sixers.
Fundament dynastii zostaje w domu
Draymond Green to postać pomnikowa dla organizacji z San Francisco, wybrana z 35. numerem w drafcie 2012 roku. Przez lata stał się defensywnym sercem zespołu, a jego współpraca ze Stephenem Currym stanowi fundament sukcesów Warriors w ostatniej dekadzie. W poprzednim sezonie regularnym 2025-26 Green wystąpił w 68 spotkaniach, notując średnio 8,4 punktu, 5,5 zbiórki oraz 5,5 asysty na mecz. Mimo upływu lat, wciąż jest kluczowym elementem układanki w strefie podkoszowej i głównym kreatorem gry obok Curry'ego.
Decyzja o zatrzymaniu byłego Najlepszego Obrońcy Roku była dla zarządu priorytetem po tym, jak nie udało się zrealizować wielkiego transferu Jamesa. Green, który trafiał w zeszłym sezonie ze skutecznością 41,8 procent z gry, nadal pełni rolę boiskowego lidera i mentora. Choć Warriors musieli obejść się smakiem w wyścigu o największe nazwisko wolnej agentury, utrzymanie trzonu drużyny daje im szansę na kolejną walkę o najwyższe cele w nadchodzących rozgrywkach NBA.
