Paolo Urfer sięgnął po telefon, by ściągnąć do Lechii Gdańsk legendę Borussii Dortmund — i usłyszał odmowę.
Cała historia kręci się wokół jednej rozmowy telefonicznej. Jak potwierdza Karolina Jaskulska, nieco ponad tydzień temu Łukasz Piszczek odebrał telefon od Paolo Urfera. Właściciel Lechii Gdańsk chciał powierzyć drużynę legendzie Borussii Dortmund — i spotkał się z odmową.
„Nieco ponad tydzień temu odebrał telefon od Paolo Urfera i odmówił ;)" — czytamy w przekazie dziennikarki.
Dla Urfera to kłopot, bo Lechia spadła z Ekstraklasy i ma problem ze znalezieniem nowego trenera. Dla Piszczka — świadomy wybór. Zamiast wskoczyć na ławkę spadkowicza, były reprezentant Polski wraca tam, skąd jest mu bliżej: obejmuje funkcję pierwszego trenera trzecioligowego KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój i to za jego wyniki będzie odpowiadał w przyszłym sezonie.
Piszczek ma za sobą jak na razie tylko jedno poważne trenerskie wyzwanie, czyli pracę w GKS-ie Tychy. Ten epizod okazał się jednak rozczarowaniem. Zatrudniony w listopadzie 41-latek przepracował na ławce pierwszoligowca zaledwie osiem spotkań, notując dwa remisy i sześć porażek, po czym już w marcu stracił posadę.

