Trent Alexander-Arnold oddał hołd Diogo Jocie podczas wtorkowego meczu Realu Madryt w Portugalii. Obrońca umieścił na swoich butach specjalną inskrypcję upamiętniającą tragicznie zmarłego kolegę.
Na obuwiu zawodnika Realu Madryt pojawił się numer 20 oraz symbol nieskończoności. To bezpośrednie nawiązanie do numeru, z którym Jota występował w barwach Liverpoolu. Obaj piłkarze dzielili szatnię na Anfield do czerwca zeszłego roku, kiedy Anglik zdecydował się na transfer do stolicy Hiszpanii. Ich bliska relacja przeniosła się poza boisko, a Alexander-Arnold wielokrotnie nazywał Portugalczyka swoim prawdziwym przyjacielem i świetnym kolegą z drużyny, który potrafił rozświetlić każde pomieszczenie swoją obecnością.
Tragedia wydarzyła się zaledwie kilka tygodni po przeprowadzce obrońcy do Madrytu. Diogo Jota zginął w wypadku samochodowym w hiszpańskim regionie Zamora, w którym życie stracił także jego brat, Andre Silva. Śmierć zawodnika poruszyła całe środowisko piłkarskie, a szczególny smutek zapanował w Liverpoolu. Podczas Klubowych Mistrzostw Świata emocji nie potrafili ukryć także inni reprezentanci Portugalii, Joao Cancelo oraz Ruben Neves, gdy przyszło im rywalizować na boisku przeciwko nowej drużynie Alexandra-Arnolda.
Pamięć o napastniku jest wciąż żywa, co pokazały wcześniejsze gesty ze strony Realu Madryt. Przed meczem fazy ligowej Ligi Mistrzów na Anfield przedstawiciele hiszpańskiego klubu złożyli wieniec przy miejscu pamięci poświęconym Portugalczykowi. Sam Alexander-Arnold przyznał w jednym z wywiadów, że chce zapamiętać przyjaciela z uśmiechem na twarzy, gdy ból po stracie stanie się nieco lżejszy. Gest wykonany na Estadio da Luz jest kolejnym dowodem na to, że nikt w świecie futbolu nie zapomniał o Jocie.
