Wimbledon 2026 rozpoczyna się w atmosferze skandalu i niepokoju o zdrowie największych gwiazd sportu. Aż 18 tenisistów i tenisistek zrezygnowało ze startu w londyńskim turnieju, co wywołało lawinę pytań o przyszłość dyscypliny. Jack Draper, który sam zmaga się z licznymi urazami, postanowił otwarcie uderzyć w obecny system rozgrywek.
Lista nieobecnych na trawiastych kortach All England Clubu jest porażająca. Wśród 10 mężczyzn i 8 kobiet, którzy wycofali się z turniejów singlowych, znajdują się takie nazwiska jak Carlos Alcaraz, Lorenzo Musetti czy Emma Raducanu. Dla Drapera, który od zeszłorocznego Wimbledonu rozegrał zaledwie 15 spotkań, sytuacja stała się krytyczna. Brytyjczyk wrócił do gry dopiero w lutym po ciężkiej kontuzji ramienia, a teraz widzi, że problem dotyka niemal całą czołówkę, która nie wytrzymuje narzuconego tempa.
Plaga kontuzji niszczy młode talenty
Draper nie gryzie się w język i wskazuje na konkretne przyczyny zapaści fizycznej zawodników. Jego zdaniem problemem jest nie tylko intensywność gry, ale też format turniejów Masters 1000. „Myślę, że stan męskiego tenisa jest obecnie dość niepokojący. Liczba kontuzji, szczególnie u młodych graczy, jak Musetti czy Alcaraz, daje do myślenia. Kiedy patrzę na drabinki z tygodni, w których pauzowałem, wszędzie widzę urazy barków, ramion i nadgarstków” – przyznał 24-letni tenisista podczas konferencji prasowej.
Brytyjczyk sugeruje, że władze tenisa muszą natychmiast przeanalizować strukturę touru, zanim widowiska stracą na jakości. Draper zauważa, że współcześni sportowcy uderzają piłkę mocniej i poruszają się szybciej, co w połączeniu z 12-dniowymi turniejami prowadzi do wyniszczenia organizmów. „Turnieje bardzo ucierpią, jeśli niewiele się zmieni. Mam nadzieję, że z czasem sytuacja ulegnie poprawie, bo to naprawdę ważny temat” – podsumował zawodnik, który jeszcze niedawno zajmował miejsce w czołowej dziesiątce rankingu.
