Lech Poznań jest bliżej niż kiedykolwiek historycznie korzystnego scenariusza w eliminacjach Ligi Mistrzów — ale droga do pełnego komfortu wymaga nie tylko mistrzostwa Polski, lecz również sprzyjających wyników na zagranicznych boiskach.
Status rozstawionego w eliminacjach Ligi Mistrzów to przepustka do unikania najgroźniejszych rywali — drużyn, które do fazy grupowej dobijają się jako wicemistrzowie silnych lig lub odpadają z wcześniejszych rund.
W praktyce oznacza to, że Poznaniacy przez całą drogę eliminacyjną mierzyliby się wyłącznie z ekipami nierozstawionymi, a więc statystycznie słabszymi. Z perspektywy klubu to kolosalna różnica — w przeszłości to właśnie na etapie eliminacji mistrz z naszego kraju często trafiał na drużyny, z którymi od początku skazywany był na klęskę.
Aby ten scenariusz się ziścił, muszą zostać spełnione dwa niezależne od siebie warunki. Pierwszy — i ten Lech ma w znacznej mierze w swoich rękach — to zdobycie mistrzostwa Polski. Klub z Poznania wypracował sobie przewagę nad rywalami w krajowej rywalizacji, a do końca sezonu pozostały cztery kolejki.
Drugi warunek jest już całkowicie poza kontrolą drużyny: w europejskich ligach faworyci muszą dotrzymać kroku oczekiwaniom i sięgnąć po złote medale. Niespodziewane rozstrzygnięcia na ostatniej prostej sezonu mogłyby bowiem całkowicie zmienić układ rozstawień.
Podopieczni Nielsa Frederiksena mogą więc podczas wakacji dać polskim kibicom niezwykły prezent – zapewnić miejsce w Champions League. To byłoby dla nich coś na otarcie łez po tym, jak Polska nie znalazła się na mundialu. Nie można wykluczyć, że jesienią przy Bułgarskiej będzie można oglądać w akcji wielkie piłkarskie marki.
