LeBron James oficjalnie dołączył do Philadelphia 76ers, podpisując dwuletni kontrakt wart 8 milionów dolarów. Jak donosi Ramona Shelburne z ESPN, nawet agent zawodnika, Rich Paul, przez długi czas nie był pewny ostatecznego wyboru swojego klienta.
Właściciel Klutch Sports Group przyznał, że przez znaczną część procesu decyzyjnego wierzył, że James ponownie założy koszulkę Miami Heat. Paul zwrócił jednak uwagę na psychologiczny aspekt powrotów do miejsc, w których odnosiło się już wielkie sukcesy. Jego zdaniem próba odtworzenia przeszłości rzadko kończy się tak samo, a piękne wspomnienia lepiej zostawić tam, gdzie powstały. To podejście mogło mieć kluczowe znaczenie dla odrzucenia oferty z Florydy na rzecz nowego wyzwania w Pensylwanii.
Dlaczego Philadelphia 76ers wygrała wyścig o legendę
Sam zawodnik szybko uciął spekulacje, publikując wiadomość w mediach społecznościowych. Wyjaśnił w niej, że jego głównym celem jest pomoc w zbudowaniu mistrzowskiego zespołu w Filadelfii. „Wierzę, że mogę pomóc uczynić Philadelphia 76ers drużyną mistrzowską i jestem bardzo podekscytowany, że mogę pobudzić nową bazę fanów i rozpocząć tę niesamowitą podróż po raz ostatni” — ogłosił James. Dla weterana parkietów liczy się teraz wyłącznie walka o najwyższe cele, co potwierdzają osoby z jego najbliższego otoczenia.
Dave McMenamin z ESPN dotarł do informacji, według których wybór 76ers był podyktowany chłodną kalkulacją szans na pierścień. Na tym etapie kariery James nie chce tracić czasu na projekty, które nie gwarantują gry o tytuł. „Jeśli ma poświęcać wszystko, co robi, aby móc grać na wysokim poziomie, musi to służyć zdobyciu mistrzostwa” — przekazało źródło znające kulisy rozmów. To właśnie potencjał sportowy Filadelfii okazał się silniejszy niż sentyment do Miami czy Cleveland.
