Bayern Monachium wyrasta na faworyta w starciu z Realem Madryt, ale nad zespołem Vincenta Kompany'ego wciąż wiszą czarne chmury. Wszystko przez stan zdrowia Harry'ego Kane'a. Anglik, który z powodu urazu kostki opuścił wszystkie treningi w zeszłym tygodniu, wrócił do kadry na wtorkowy hit Ligi Mistrzów. Mimo to szkoleniowiec Bayernu wstrzymuje się z ostateczną decyzją dotyczącą składu.
Kompany przyznaje otwarcie, że nie wie, czy 32-letni napastnik jest gotowy, by wybiec na murawę Santiago Bernabeu od pierwszej minuty. Choć Kane przeszedł drugą fazę rehabilitacji i trenował indywidualnie, brak rytmu meczowego pozostaje problemem. Trener zapowiedział, że kluczowa będzie szczera rozmowa z samym zawodnikiem tuż przed meczem. Belg nie chce podejmować zbędnego ryzyka, mimo że stawką jest awans do finału najważniejszych rozgrywek w Europie.
Lider potrzebny od zaraz
Joshua Kimmich nie szczędzi pochwał pod adresem kolegi z drużyny, podkreślając, że Kane to ktoś więcej niż tylko maszyna do zdobywania bramek. Niemiec zaznacza, że napastnik, który w tym sezonie trafiał do siatki blisko 50 razy, jest prawdziwym liderem i graczem zespołowym. Według Kimmicha obecność Anglika na boisku zmienia oblicze Bayernu, co może okazać się decydujące w konfrontacji z Realem, który ostatnio wyeliminował Bawarczyków z rozgrywek.
Podczas gdy w Monachium trwa walka z czasem, w Madrycie nastroje są mieszane po ostatniej ligowej porażce 1:2 z Mallorcą. Vincent Kompany pytany o współpracę Kyliana Mbappe i Viniciusa Juniora, uciął temat, twierdząc, że ma wystarczająco dużo własnych problemów w Bayernie. Pierwszy mecz w stolicy Hiszpanii rozpocznie się we wtorek o godzinie 21:00. W kadrze gości zabraknie jedynie Svena Ulreicha, co daje trenerowi komfort przy ustalaniu reszty składu.
