McLaren oficjalnie potwierdził, że zamierza korzystać z innowacyjnego, rotującego tylnego skrzydła, znanego jako koncepcja „Macarena”. Choć zespół wstrzymywał się z debiutem, szef ekipy Andrea Stella ogłosił, że projekt otrzymał zielone światło po udanych testach na Węgrzech.
Decyzja o wprowadzeniu nowego elementu zapadła po wnikliwej analizie danych z pierwszego treningu na torze Hungaroring, gdzie rozwiązanie sprawdzał Lando Norris. McLaren zachowywał dużą ostrożność, obserwując problemy konkurencji. Ferrari wprowadziło podobny system już podczas testów w Bahrajnie, co skończyło się obrotem Lewisa Hamiltona na pierwszym okrążeniu w Chinach. Z kolei Red Bull musiał tymczasowo wycofać się ze swojego pomysłu po wypadkach Maxa Verstappena w Austrii i na Silverstone, podejrzewając niestabilność bolidu przy powrocie skrzydła do trybu zakrętowego.
Inżynieryjny majstersztyk i walka z aerodynamiką
Koncepcja McLarena konstrukcyjnie przypomina rozwiązanie Red Bulla, wykorzystując centralny siłownik do sterowania rotacją płata do przodu. Największym wyzwaniem dla inżynierów okazało się zarządzanie zachowaniem auta w momencie przechodzenia w tryb Straight Line Mode (SLM). Kluczowym parametrem jest czas ponownego przytwierdzenia strug powietrza do skrzydeł, co bezpośrednio wpływa na obciążenie aerodynamiczne całego bolidu i stabilność przy hamowaniu, gdzie system działa niemal jak hamulec aerodynamiczny.
Andrea Stella przyznał, że projekt był niezwykle skomplikowany ze względu na ograniczenia regulaminowe oraz trudności w symulacji zachowania powietrza. „Muszę powiedzieć, że nasz dział inżynieryjny dostarczył ten projekt w sposób, który wygląda na dobrze dopracowany pod kątem mechanicznym i czasu aktywacji” – ocenił szef McLarena. Podkreślił również, że wyniki z toru pokryły się z oczekiwaniami zespołu, co pozwala z optymizmem patrzeć na wykorzystanie „Macareny” w nadchodzących wyścigach sezonu 2026.
„Najważniejszym narzędziem, zwłaszcza przy tak skomplikowanym projekcie, pozostaje to, co obserwuje się na torze. Ważne było dla nas pozyskanie danych tutaj, na miejscu, ponieważ nigdy nie polegalibyśmy wyłącznie na tunelu aerodynamicznym przy tak delikatnym projekcie” – podsumował Stella. Zespół z Woking udowodnił, że pragmatyczne podejście i dodatkowe pomiary z użyciem specjalistycznych czujników aero rakes pozwoliły uniknąć błędów, które wcześniej dotknęły najgroźniejszych rywali w stawce Formuły 1.
